licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

wtorek, 14 października 2003

To był naprawdę piękny bal...

…i ja w sukience jak we mgle.
Tyle dziewcząt innych znał…
a wybrał właśnie mnie…
i potem tylko na mnie patrzył.
To był naprawdę piękny bal…
…wybrał z innych tylko mnie.
I ja w sukience jak we mgle…
chcę jak z bajki życie mieć…
romantycznie wierzę w to, że ja…
że Ty wybierzesz mnie
zdobędę wreszcie to co chcę…

JESTEM SZCZĘŚLIWA:)))

poniedziałek, 13 października 2003

W sobotę...

…byliśmy na jubileuszu banku. Najpierw przemówienia, gratulacje, dyrektor banku spasiony jak wieprzek w smokingu, prezydent miasta z nalanym pyskiem i pomarańczową koszulą do beżowego garnituru, towarzystwo z gatunku: panie doktorze, panie prezesie jak miło panu w dupę włazić. Wzajemna adoracja bez wazeliny. I w tym wszystkim my – nie znający nikogo:))) Po okazyjnym pierdu-pierdu recital Olgi Bończyk (tej z „Na dobre i na złe”), potem szampan, potem Kabaret OTTO, a potem bankiet. Dawno sie tak nie uśmiałam na kabarecie, tym bardziej, że siedzący na sali prezydent i radni musili wysłuchać politycznego nabijania się:))) No jednym słowem bawiliśmy się świetnie…

…a moja kolekcja futer powiększyła się o kolejne dwa: czarne i czarno-brązowe. To w sumie mam ich już…6:))) Białe, szaro-czarno-białe, różowe, bordowe i te nowe dwa. No co ja na to poradzę, że takie mam dziwne hobby kolekcjonerskie??? Ktoś tam zbiera znaczki, a ja futra, o:)))

środa, 8 października 2003

Trzeci był...

…Dziobak. Poznałyśmy się na studiach. W zasadzie najpierw przez pierwszy semestr ja Jej nie poznawałam. Przyszedł do mnie kiedyś jeden z doktorów i mówi: „Pani Cleos proszę znaleźć Panią Dziobak i zrobicie cośtam wspólnie”, na co ja oczywiście „Poszukam”, na co Dziobak stojący obok „Od pół roku razem studiujemy, nie musisz szukać”. No tak to było…przyznaję nie mam pamięci do narodu. Znaczy nazwiska pamiętam, twarze też, tylko z dopasowaniem miewam problemy.
No i studiowałyśmy sobie razem 5 lat. Dziobak ma dobre serce i chęć niesienia pomocy ludziom, jak nie przymierzając skrzyżowanie Matki Teresy ze Świętym Mikołajem. Więc w ramach tej pomocy trochę Ją wykorzystywałam (zresztą nie tylko ja bo i reszta świata). A to jakieś notatki mi były potrzebne, a to książka, a to ksero. No różnie jednym słowem. Najlepiej o Jej przeogromnej cierpliwości świadczy fakt, że przez 5 lat studiowania ani razu nie korzystałam z wydziałowej biblioteki, bo Dziobak zawsze dał się uprosić, żeby „przy okazji” coś mi porzyczyć.
Dziobak jest cierpliwa jak słoń, pracowita jak muł i naiwna jak… no jak nie wiem kto…Ambitna, zdolna i czasem tak łatwowierna, że mam ochotę walnąć Ją w czaszkę, ale taka już jest kochana no i co ja na to poradzę. Zwyczajnie nie pomagają tłumaczenia, tłuczenie do głowy, że debilnie robi. Uważa, że nie robi debilnie bo skoro pomaga, to dobrze robi. No i tak w koło Macieja. Zresztą – taka natura – po 5 latach przyjaźni pogodziłam się już z tym, że nic nie ściągnie Jej z chmur. No… może ostatnio trochę opadła na ziemię i chwała Jej za to.
Dziobak ma niezmierzoną wiarę w ludzi. We wszystkich dopatruje się czegoś dobrego, pozytywnego i porządnego. Wkurzała się naprawdę tylko 2 razy: raz jak Ją napadli w centrum miasta, i drugi raz jak włamał się ktoś do drugiego mieszkania rodziców i posprzątał wszystko – tylko wanny chyba nie wyniósł. No wtedy się wkurzyła i chyba nawet przeklęła parę razy.
Na początku 3 roku studiów rzuciałam hasło, że na następne wakacje jedziemy razem do Hiszpanii. Oczywiście Dziobak w swej świętej naiwności myślała, że żartuję, więc zdziwiła się w okolicach kwietnia, kiedy powiedziałam Jej, że potrzebuję od Niej kasę na pierwszą ratę bo jedziemy do Lloret. Pojechałysmy w lipcu. I tu okazało się, że dobrze jest mieć takiego Dziobaka, który robi za mój własny głos rozsądku i przypomina, że czasem trzeba spać, jeść, wrócić do hotelu, nie zakochiwać się w nieznanych 18-letnich Niemcach, nie brykać z nimi na plaży i nie dać się uwieść Legioniście. Łolamatko. Dwa tygodnie razem – posądzono nas o skłonności lesbijskie, zrobiłyśmy w łazience bajzel wszechczasów, pozwiedzałyśmy co trzeba, nie pożarłyśmy się ani razu…Osiągnięcie niesamowite, bo z moim wrednym charakterem i łagodnym podejściem Dziobaka była szansa, że się pozabijamy.
Obiecałyśmy sobie równie spontanicznie jak Hiszpanię, że pojedziemy kiedyś razem do Kenii. I pojedziemy już moja w tym głowa. Co prawda miało to być w te wakacje po obronach, ale nie wyszło. Cóż życie rodzinne. Dziobak ma swojego Gucia (nareszcie normalnego), ja Grzecha i jakoś umknęło. Ale jak się zaprę zadnimi nogami to pojedziemy do tej Kenii jakem Cleos.
Dziobak ma w sobie ciepło, które ogrzewa, kiedy w sercu zimno i zna gorące słowa co osuszają łzy. Wiele razy płakała mi w rękaw lub słuchawkę i ja wiedziałam i nadal wiem, że mogę się przy Niej wypłakać i zawsze mnie zrozumie. Dziobak jest jedną z nielicznych osób, które potrafią znosić moje krytyczne uwagi i która zawsze jest ze mną szczera i oczekuje szczerości nawet bolesnej. Ma siłę, z której chyba nie zdaje sobie sprawy. I może to dobrze, bo gdyby wiedziała jaki ma potencjał może zwredniałaby na moje podobieństwo?
Po jedynym kryzysie naszej przyjaźni wiem, że jeśli tamto przetrwałyśmy, już nic nas nie złamie i nie ma takiej siły, która zniszczyłaby to, co jest między nami. Pomimo tego, że nie widujemy się często wiem, że to jest TA osoba, Ta, na którą zawsze mogę liczyć, która nigdy nie zawiedzie, która zawsze będzie kiedy jej potrzeba i która wysłucha, zrozumie, pocieszy albo kopnie w tyłek na opamiętanie.
Jednym słowem Dziobak po prostu JEST… jest i to wystarcza, żebym miała pewność, że Przyjaźń ma oblicze ciepłe i wrażliwe…jak Ona…

wtorek, 7 października 2003

Sprawozdanie...

…miałam zrobić na 10.00. NO i zrobiłam jak widać duuużo wcześniej. Bezradny (kierownik mój znaczy) zlecił to zrobiłam. Nie wiedziałam ile mam tego wydrukować…
…więc…

Mała (9:08)
w ilu egzemplarzach chce Pan to sprawozdanie
Bezradny (9:08)
w dwuch i na dysk
Mała (9:09)
jasne

…nie mam więcej pytań… facet studiuje pedagogikę!!!Nawet mi się nie chciało go poprawiać…Wsadziłam tylko opis na gg „Raz facetów dwóch wzięło cepy w ruch…” bez związku i ładu, ale może uświadomi mu to jego koszmarne błędy ortograficzne…No po prostu ręce opadają. Ale już niedługo, niedługo. HIEHEHIEHIEHIEHIE:)))

sobota, 4 października 2003

PYTANIE DO WSZYSTKICH SŁONECZNIC...

…posłałam Wam na gg bo mi outlook zdechł i nie chce zmartwychwstać.
Ale ponowię je tutaj…
Piszę artykuł o blogach kobiecych i chcę w nim umieścić Was: Banalna, CallToll, Szczebrzeszyn, Kontrowersyjna, Mozaika, Whoever, Lea, Erytrea, Conieco, Odchudzam się, Golden.
Odpowiedzi na wszelskie pytania udzielam na gg 1325941 lub emilkowo cleosanthia@wp.pl .
Właśnie na gg Banalna już się zgodziła.
Czy mogę o Was napisać?? Zadać Wam parę pytań?? Bez imion i miast jeśli chcecie, no chyba, że któraś z Was w nadziei na sławę się zgodzi:)))
Czekam na odpowiedzi i baaardzo was proszę o pomoc.
pozostając ze słonecznym pozdrowieniem
CLEOS

piątek, 3 października 2003

Były...

…:
1. Dziobak – zawału mało nie dostałam jak zadzwoniła z przystanku prawie płacząc i na pewno histeryzując, że autobus nie przyjechał i do domu nie dojedzie,

2. Mały John – „Córcia jak ty śmiesznie palisz:) A w ogóle to możecie przeklinać mnie to nie przeszkadza”

3. Marchwiak – chrupania przytargała jak dla armii sowieckiej:)))

4. Iwa – ciasto, kobiety i śpiew. Szkoda, że przyjechała samochodem.

Nie było:
1. Żony Nr 3 – bo kolano
2. Blondi – bo exam i goście
3. Czupurka – bo goście i zmęczenie
4. Moniś – bo po szpitalu jest
5. Gocha – bo praca

…wypchajcie się sianem i trocinami…wymówki…tłumaczenia…

W przyszłym roku wywieszam plakaty o Babskiej Imprezie 2004, daję informację i niech przychodzi kto chce…nie będę się przejmowała…

czwartek, 2 października 2003

Tyle się mówi...

…o wojnach różnych. I mój Grzech Killer wojnę prowadził i dalej prowadzi. Nie było Go w domu od niedzieli wieczorem…efekty tej nieobecności widoczne są tutajI to jeszcze nie koniec…
Żeby nie było niedomówień i zbędnych pytań: GRZECH NIE JEST FUNKCJONARIUSZEM CBŚ. Dumna jestem…chociaż prawda jest taka, że w artykule połowa to brednie, a druga połowa jest wyolbrzymiona. Skończy się tym, że będą problemy i wojna utrudniona…
Tymczasem dziś Grzech wybył na szkolenie (dwie skrzynki piwa zabrał). Wróci jutro wieczorem, a ja korzystając z wolnej chaty robię jumprezę. Młodej nie będzie, Monisi chyba też nie, ale za to może Blondi (Kochanka mojego Męża) przyjedzie???
Relacja z imprezki, jak dojdę do siebie:)))