…w brzuchu parkiet, albo bieżnię lekkoatletyczną. Możliwości są dwie: 1. Misiątko jest samiczką o fantastycznym wyczuciu rytmu po mamusi i tańcuje całymi wieczorami… 2. Misiątko jest samczykiem łajzą po tatusiu i łazi jakiś maraton cy cuś – bo tatuś nawet jak się przebiera to przemierza mieszkanie w tę i spowrotem. Znaczy się Misiątko tak czy siak buszuje, może cholera kickboxing uprawia, stepowania się uczy:))) Leżę i czuję… i jest mi misio.
Trochę mi mniej misio, bo znowu dzwoniła Gwiazda. Tym razem po to, by prosić Grzecha o spotkanie na spacerze z psami. Oby żyła długo i nieszczęśliwie.
…skończyłam myć okna. I co z tego, że śnieg pada??? Trzeba było umyć to umyłam. Posprzątałam łazienkę, wytarłam kurze, przymocowałam listwy, rozsadziłam diffenbachię. Jeszcze trzeba przygotować pieczarki do sosu i marchewkę na surówkę. I co z tego, że jest dopiero 11??? Powera mam, to trzeba go wykorzystać. A potem zrobię sobie pazury na srebrno-niebiesko, urąbię loki na głowie, zjem boski obiadek przygotowany przez Grzecha i oddam się błogiemu lenistwu i lekturze „Kolumbów”. Zupełnie nie rozumiem, czemu wszyscy znajomi czytali to jako lekturę w ogólniakach, a my nie. Uwielbiam literaturę okresu II wojny światowej. No to miłego słonecznego weekendu:)))
…wczoraj przed 15-tą rozmawiałam z Calendulą o pobieraniu krwi pępowinowej a tu niespodziewanka. Wraca Grzech do domu i…: G: (nieśmiało) Wiesz, bo chciałem Ci coś powiedzieć… C: Mmmmhhh??? G: Tylko nie wiem jak za bardzo… C: No gadaj jak człowiek. G: Czy ty wiesz coś i tej krwi pępowinowej? C: Pewnie, a co? G: No bo ja myślę, że to dobry pomysł… (chowa się za ścianą) C: (podejrzliwie) A ty skąd się o tym dowiedziałeś, sam nie wyczytałeś na pewno… G: (zza ściany) No… mama mi powiedziała, ale nie wiedziałem jak cię zagadać, bo powiedziałaś kiedyś, że nie życzysz sobie, żeby mama wtrącała ci się do dziecka… Faktycznie tak powiedziałam, jak również, że po porodzie nie chcę oglądać rodziców ani jednych ani drugich przez tydzień, a znajomych przez dwa tygodnie. C: Zdurniałeś. Nareszcie czymś się zainteresowałeś a propos Misiątka i nic nie mówisz. Właśnie o tym rozmawiałam dziś z Claendulą. G: NO i co o tym myślisz? C: Fantastyczna możliwość, tylko strasznie droga. G: Ile??? C: Koło 3 tys. za pobranie i transport i potem jakieś 400 PLN za rok za przechowanie w banku krwi. G: (myśli) C: Nie mamy takiej kasy…skąd ją weźmiemy??? G: NO jak to skąd? Z banku…
…Koniec dyskusji. Postanowione. Pobieramy krew pępowinową, tylko muszę to omówić z moim lekarzem. Fajny ten mój Grzech, tylko czasem gupi okrutnie – zamiast mówić od razu o co loto, to On się zastanawia. A to taka ważna sprawa. Ja tu się głowię skąd wziąć kasę, a On mi, że z banku. No i fajnie – jeden problem z głowy:)))
A Księżniczka (z którą dzielę biuro) przychodzi wczoraj zadowolona z kawusi u mamy (która jest szatniarką). Księżniczka: Właśnie widzieliśmy z okna z mamą i Mietkiem, jak czterech łysych obrobiło 4 samochody na parkingu przed firmą. Cleos: Zadzwoniłaś chociaż po policję??? K: A po co? C: ?????????? A wydarłaś się chociaż? K: A po co??? C: No jak to po co, żeby ich wystarszyć, larma narobić, cokolwiek. K: Otworzyli zabrali i poszli. A z banku wychodzili ochroniarze i nawet nie spojrzeli na nich. C: Ochroniarze z banku mają zasrany obowiązek pinować bankowej kasy i konwoju. Gdyby twój samochód obrabiali pewnie darłabyś dziób na pół miasta. K: Jak nam okradali samochód, to przeszliśmy z mężem obok i nawet się nie zatrzymaliśmy. C: ??????????? K: Nie będę dla kawałka blachy ryzykowała. C: No pewnie, że nie, a potem się dziwisz, że bandyctwo i samowolka.
Matko-Polko-i-córko nie rozumiem tego. Jak można po prostu przyglądać się jak ktoś kradnie??? Czy ja jakaś dziwna jestem??? Bo dla mnie to niepojęte – nie potrafiłabym tak po prostu nie zareagować…
… udała się wyśmienicie. Na początek dostałam piękną czerwoną różę (o którą potem Grzech trochę burczał), a później przez dwie i pół godziny słuchałam o życiu Alexa – niekoniecznie szczęśliwym. Siedzieliśmy przy stoliku i było tak, jakbyśmy ostatni raz widzieli się w zeszłym tygodniu a nie 5 lat temu. Całkowite zrozumienie. Zmieniło się tylko to, że tym razem nikt nikogo nie przegadywał, nie było sporów egzystencjalnych. Dziwne – ale powiedziałam tego wieczoru niewiele. Siedziałam słuchałam i obserwowałam, jak z każdym słowem spływa z Niego napięcie i smutek. Widocznie potrzeba mówienia o sobie, wygadania swoich niepowodzeń, wywnętrzenia problemów była silniejsza niz zwykła u Alexa chęć dokopania partnerowi w dyskusji. Alex: Niesamowicie się cieszę, że tak siedzmy i gadamy i że mnie rozumiesz…To niezwykłe… Owszem to było niezwykłe, bo przecież tak na dobrą sprawę zrobiłam temu wrażliwemu facetowi krzywdę. Zmieniłam Jego patrzenie na świat i kobiety. A: Kobiety mają taką samą możliwość tworzenia mężczyzn, jak ich niszczenia. Ty mnie najpierw stworzyłaś, uskrzydliłaś, a potem zniszczyłaś. I powiedział to wszystko bez żalu, złości, nienawiści, pretensji – po prostu ze smutkiem, ale i z sympatią. Dobrze wiedzieć, że jest na tym świecie ktoś podobny do mnie. Chociaż teraz już wiem, że jestem silniejsza – nawet od Niego. Być może kiedyś pozwoli mi to jakoś Mu pomóc i tym samym zmarzę tamte moje winy. Nie mam wyrzutów sumienia, nie żałuję tego co wtedy zrobiłam i to też Mu powiedziałam. I doskonałe było to, że zrozumiał – bez pytań, po prostu zrozumiał, że wtedy nie mogłam inaczej i że tamten błąd dał mi dzisiejszą siłę. Alex…ciągle te same długie włosy, ten sam głęboki głos… i tylko oczy inne – nieskończenie smutne, nawet wtedy kiedy usta się uśmiechały…
…w sobotę zajęcia w telewizji:))) I po tych zajęciach wiem już, że korespondentem wojennym, ani nawet zagranicznym nie zostanę. Dlaczego??? Otóż Narodzie – Cleosia ma za duży, zupełnie niemedialny łeb. Po nakręceniu materiału na taśmę okazało się, że wyglądam na ekranie telewizora jak „Teatrzyk jednej głowy – Cleosia przedstawia” – MA-SA-KRA jednym słowem. Uśmiałam się setnie, zresztą wszyscy wypadli tak sobie. Aga usłyszała, że ma telewizyjna twarz, na której doskonale rozkłada się światło, Baśka, że ma szczękościsk, Agata niechlujną fryzurę, Anka doskonałą pamięć, Wojtas za duży brzuch, Madzior się jąkał. Mnie Przemiły Pan Redaktor Pies na Baby powiedział, że mam dosknonałą dykcję i odpowiednio niski głęboki głos. O wielkiej głowie litościwie nie wspomniał, sama się tak skomentowałam. Samokrytycznym trzeba być. No koszmar po prostu:))) Potwierdziło się to, co wiedziałam od dawna, moje miejsce jest w radio:))) I tam uderzę w przyszłym roku… taki mam plan:)))
A dziś idę na randkę po latach. Nie widzieliśmy się chyba 5, a może 6 lat. Boski Alex i Jego Głos. Mrrrrrrr… Długie włosy, wystudiowany seks, elektryzujące dźwięki gitary, piosenki pisane dla mnie, śpiewane z Nim i Marchwiakiem „Dwa serca, dwa smutki”. Życie Mu się nie ułożyło…niestety. Zobaczymy jak ułoży się dzisiejsze spotkanie. Co na to Grzech??? Ano nic – powiedział, że mnie zawiezie do knajpy i potem po mnie przyjedzie. Kochany jest:)))
…zdechł prąd w całej dzielnicy. Ciemno jak w dupie u sudańskiego palacza, Grzech na spacerze z Trakolem, ja sama. Tadaaaaaam – pomysł wpadł do kolorowego łba. Wygrzebałam wszystkie świeczki jakie znalazłam w domu, rozstawiłam po całej chałupie, w ruch poszły nawet podgrzewacze sztuk sporo:))) Atmosfera jak z brazylijskiego serialu – romantycznie, cicho, magicznie. Grzech zachwycił się płomieniami świec odbijającymi się w lustrach. Trzy godziny przesiedzieliśmy przytuleni na kanapie rozmawiając o przeszłości, przyszłości o wszystkim. W międzyczasie szanowna elektrownia usunęła awarię, ale jakoś nie przyszło nam do głowy korzystać z żarówek, telewizora, nawet z radia. MAGIA…
We wtorek… …w mieszkaniu nad moimi Teściuniuniami wybuchł gaz. Wywaliło dwa okna, a potem straż pożarna wyrzuciła z 10 piętra przez okno wszystko co się dało wyrzucić. Trawnik przed blokiem usiany był książkami, ciuchami, kawałkami mebli. Koszmar. Rodzice Grzecha zostali bez prądu, ciepłej wody i gazu. Poradziłam Im, żeby sobie zrobili romantyczny wieczór przy świecach, a potem dzień dziecka – bez mycia:))) Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale pożar był kosmiczny.
W środę… …badania okresowe – bieg po mieście – służbowe wyjście posłużyło do zamówienia stolika, szukania butów, zakupienia tulipanów. Natknęłam się na matkę Byłego-Niedoszłego-Damskiego-Kickboxera – wychudła biedaczka na wiór, pewnie ją psychicznie wykończył synalek. A wieczorem „Tomb Raider – Kolebka Życia”:)))
W czwartek… 7.00 – 15.00 praca 15.03 – 15.20 – wypożyczalnia kaset video 15.25 – 15.40 – dom, prysznic, prasowanie, przebranie się 15.50 – 16.50 – Real zakupy na cały tydzień 17.00 – 19.00 – poczekalnia u lekarza 19.00 – 19.20 – wizyta u lekarza. Serducho Misiątka bije jak dzwon, pomimo tego, że wyrodna matka żre byle co, zapomina o witaminach, gania gdzieś wiecznie, stresuje się i wkurza:))) 19.24 – 19.35 – żurek u Małego Johna jedzony na stojąco w biegu i zachłannie:))) 19.42 – 19.50 – poczta. List polecony odebrany – wygrałam kalendarz mojego kochanego pisma:))) 19.54 – 19.56 – szaleńczy bieg z parkingu strzeżonego do kina (zadyszka jak byk):))) 20.00 – 21.50 – „Gothica”. Facet przed nami wielki jak stodoła dostawał zawału przy każdej mocniejszej scenie. Film mniam, popcorn mniam. 22.00 – 22.10 – Teściuniuniunie – odbieramy Trakola. 22.15 – home sweet home:))) Uwielbiam takie dni:)))
… potajemnie nosi się z zamiarem zmiany pracy. Trochę się do tego przyłożyłam, więc duma mnie rozpiera – jednak niektóre scorpiony nie wiedzą co to honor… trudno, płakać za nim nie będę. I to jeszcze nie koniec wojowania…:)))
Mój kierownik – Bezradny znaczy – poleciał na skargę do prezydenta. Na mnie biedaczek nadawał, że mu billingi sprawdzam:))) No co ja na to poradzę, że taki mam zakres obowiązków??? A poza tym to baaardzo nieładnie ze służbowej komórki w ciągu miesiąca wysyłać 160 SMS do żony. I tak go rzuci, bo już szukała mieszkania do wynajęcia. Poza tym, któregoś dnia buszowałam po sieci w firmie i odkryłam na kompie Bezradnego pornografię takiego kalibru, że nawet JA się zarumieniłam. A JA się NIE rumienię zwyczajowo. Teraz już mnie nie dziwi, że pan kierownik, nie potrafi wymienić wszystkich podległych mu ludzi, bo jak ktoś cały dzień ściąga z netu obleśne pornole (w stylu niemieckich z lat 80-tych, zarośnięte i z fałdami – bleee), to nie ma czasu na objęcie swoim małym rozumkiem wszystkich swoich obowiązków. O pliku z babami powiedziałam tylko Rudemu, który go sprytnie skopiował. Więc kiedy przyjdzie co do czego i nastanie czas wojny, będę miała jeszcze jeden argument w temacie „Bezradny jest do kitu”. Oprócz tego Bezradny jest na wojennej ścieżce z Richardem i Trollicą, co raczej dobrze wróży moim błaganiom do bogów, żeby go wreszcie wykopali, albo chociaż utemperowali. HEHEHE .
Zamówiliśmy wczoraj meble. „-śmy”, to chyba trochę za dużo powiedziane, no ale Grzech robił za kierowcę. Uczciwie przyznaję, że On te meble rysował – i tyle…:))) Reszta jak zwykle na mojej głowie. Dzięki ujmującemu uśmiechowi Cleos będziemy mieć te meble za dwa tygodnie i za 500 PLN taniej i z gratisowym dowozem i wniesieniem:)))
Czekam na telefon od Małego Johna, czy Duży w czwartek idzie do szpitala czy nie. Wzięliśmy z Grzechem wolne na ten dzień, żeby zawieźć ich do tej kliniki, ale na razie nie wiadomo czy było to w ogóle potrzebne. Wszyscy się boimy i tylko Duży udaje kozaka. Ale doskonale wiem, że On też ma stracha. Zobaczymy co będzie – Bogowie bądźcie z nami…
Służby tajemne doniosły uprzejmie, że moja siostra kupiła mieszkanie w naszym mieście, niedaleko mojej firmy…Ciekawe… Chyba chciałabym z nią pogadać kiedyś… Jaki ten świat mały…