licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

niedziela, 20 kwietnia 2008

Wyczytane...

…przypadkiem…

„W baśniach Wschodu miłości nie pokazuje się wprost, jak to się dzieje w kulturze zachodniej. Miłość á rebours
wplątuje uczucia pomiędzy nieprzewidywalne a ziszczalne sploty dziwnych
okoliczności i przypadków. Miłość długo pozostaje „poza zasięgiem” -
oczekiwań, spełnienia w jedności. Musi pokonać cierpienia, oddalenie,
nieporozumienia, pokrzyżować tropy wyroku niebacznej przysięgi, by
dopełnić całkowitego zespolenia. Musi zatańczyć z przeznaczeniem.
„

„Przeznaczenie szepcze swoje opowieści do naszych uszu we śnie, a my jesteśmy zmuszeni je opowiedzieć”
CHEN KAIGE

środa, 16 kwietnia 2008

Siedzimy ze Smokiem...

w kuchni Małego Johna. Smok je kukurydzę z puszki z Kinder Delice oraz bułeczką z masłem, ja – żurek. Gadamy ze Smokiem jednocześnie – Smok o planowanej wycieczce do Muzeum Chleba, ja o pierdołach.
Mały John: No i co misiaczku?
Smok: Nic babciu.
Cleos: Nic, a co ma być.
MJ: (do Cleosi) To nie do ciebie kobieto było.
C: (zawodząc) Jak możesz!? Ty mnie już nie kochasz? Już do mnie nie mówisz misiaczku, ani w ogóle nijak!
MJ: (przytulając zawodzącą Cleosię) No chodź tu sieroto obrzygana, chodź…

Nie ma to jak matczyna miłość:)

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Tego się nie da...

…opisać. To jak czytanie w myślach, jak spełnienie snu, jak odbicie w lustrze, jak Druga Połówka Pomarańczy. Na To nie ma słów. Jak Niebo i Piekło, jak historia o „Nattens Demon”, jak łzy szczęścia słodkie jak wino.

Oraz proszę Państwa, co robi Cleos w kinie na bajce „Horton słyszy Ktosia”? Cleos szlocha z radości, bo on ich uratował, całe miasteczko uratował, i Kangurzyca się nawróciła, i Kangurzątko okazało się bohaterskie i nawet Vlad się wzruszył. Ktoś mówił, żem ja normalna? Mylił się:) Przez grzeczność nie zaprzeczę.

czwartek, 10 kwietnia 2008

Zamienilam...

…Allegorię na Insolance… tak, będę bezczelna, butna, stająca ością w gardle. Lekko słodki zapach, jak mgła, jak wata cukrowa – trochę słodyczy przyda się doprawdy. Arsenał zapachów.

Dwa dni biegania, załatwiania, w ciągłym ruchu. Kilkanaście godzin pracy wpływa doskonale na cerę i wyluzowanie. Odpoczęłam. Mła i 70 chłopa, jakże uroczo. człowiek od razu czuje się najpiękniejszy, najboskiejszy i w ogóle w ogóle ogólnie naj. A potem najpierw słońce nad czubkami drzew, widok na zbocza gór, a później kamienne ściany, woda spływająca po jednej z nich, ogień na kominku. Odpoczęłam. I zające uciekające poboczem.

Jeżeli to w ogóle możliwe, to tak, jestem zaczarowana. Życie jest zaczarowane, wiecie? I można je sobie zaczarować samemu, wiem… sprawdziłam…

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

"(...) Ale dziś...

…w powietrzu unosi się jakiś taki szalony zapach (…)”

Raymond Chandler „Siostrzyczka”

Na świecie są jednak ludzcy ludzie, optymistyczni, słoneczni – tylko spotykamy ich niezwykle rzadko. Chociaż wczoraj akurat…
Pani w sklepie z butami – „Ma pani piękny kolor włosów.” Pan w Praktikerze – „Może podać pani wody? Niech pani tu usiądzie.” Kate – „Bo ty jesteś dzielna. Ktoś nam musi w końcu pokazywać jak walczyć o swój kawałeczek szczęścia.” Offca – „Wiesz, że jestem z tobą.” I na koniec dnia Aphazel – „Śpij słodko.”
Zasypiam z myślą, że świat jest pełen ludzi słonecznych, na których trzeba tylko otworzyć oczy. Nie dać się zepchnąć w szaro-bury komiks codzienności, tylko po prostu napisać własny. Niech będzie zwyczajny, bez pogromców zła, superbohaterów i herosów ratujących świat. Tylko niech ma barwy, zapachy, uczucia życia – i będzie dobrze…słonecznie. Tu i teraz, i potem, i zawsze, w każdym świecie, w każdym wymiarze, dziś i jutro… zawsze.