licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

czwartek, 8 maja 2008

Jeśli dotrzyma...

…danego słowa, to kolejny raz okaże się, że moje słoneczne wizualizacje wpływają na to co się dzieję i znowu dostaję to, czego chcę. Prywatna teoria b&w stworzona dla własnego dobrego samopoczucia sprawdza się póki co. Amen. Alleluja. I do przodu.

Muszę zdecydowanie odreagować zanim dostanę do gowy. Zatem…. kreacja w kolorze turkusów, niebieskie słoneczne okulary, Misie Puchate śpiewające ochooczo i do tego podobno mam „fajową dłoń”. No, to buzi:)))

wtorek, 6 maja 2008

Wsadziłam nos...

…w bez i usiłuję się skupić na czymkolwiek produktywnym. Nie da się…

Długi weekend – krótkie dni, długie noce. Chwila, ułamek sekundy spokoju nad klatką z lwem. Chwila, moment oddechu wśród deszczu i gór. Reszty nie warto opowiadać.

W Nowej przetasowanie, które wywołuje we mnie odruch wymiotny. Bleeeh. Zdecydowanie nie jestem stworzona do usługiwania nadętym snobom srającym kasą. Aczkolwiek mam dużo czasu na myślenie…

…a to nie jest dobre, oj nie. Więc wsadzam nos w bez i usiłuję się skupić na czymkolwiek produktywnym. Nie da się…

I nie Siostrzyczko, w życiu, nigdy i za żadne skarby świata nie wolno Ci mówić, że jesteś „mniej zdolna”. Ja Ci to mówię – starsza siostra. Bo tak naprawdę ważne jest, żeby mieć w sobie zdolność zachowania spokoju pomimo wszystko i radość co z oczu patrzy. Reszta, jest tylko milczeniem… Coś mi umyka… ten spokój i ten promyk słońca, chociaż podobno jestem Słonecznicą.

…A Pani Mecenas ciągle nie ma w kancelarii.

czwartek, 1 maja 2008

Miałam sen...

…, w którym spotkałam faceta, co mnie był napadł parę lat temu i uganiałam się za nim po strychać i innych sklepach, jednocześnie dzwoniąc na policję i czekając na połączenie z oficerem dyżurnym. No to tak…

Złodziej  Przygody miłosne; Ganiać – grozi Ci niebezpieczeństwo.
Gonić      Przyspieszenie tępa życia, szybki rozwój wydarzeń, postęp w ważnej sprawie
Strych    Zlokalizujesz piętrzące się kłopoty
Sklep      Popełnisz wielkie życiowe głupstwo

Szafa      Same przyjemności spotkają cię w domu
Telefon   Wybuchną gniewy w twoim domu

a zatem…

Dziś człowieka ze snu spotkałam na Rynku. Stał tuż za mną i bezczelnie się patrzył. On mnie poznaje, ja jego poznaję. Przypominając sobie tamten strach. z ułamka sekundy i tamtą rekację myślę, że mogę wszystko, że wszystkiemu dam radę, że nieważny jest strach, ważna jest reakcja. I tylko głos dalej mi się chwilami łamie…

środa, 30 kwietnia 2008

Dostałam od...

…Małego Johna kurteczkę. Derektor Grzywka stwierdził „O jaka fajna kurtka”, no ba:) Smok stwierdził „Mamusia się może dopiąć w biuściku a ty nie babciu”, no ba:) Biuściku:))) No skonam, ale niech będzie.

Cherry Devil wymagający naprawy średnio zachwycił Panów Mechaników, za to Smok rozwalił ich zupełnie tańcząc do muzyki z radia na wystawie oraz oznajmiając światu i Panu z Serwisu „Ja jestem laska nebeska”. Dziś serwis bis, więc pewnie czekają na nas z utęsknieniem i niecierpliwością.

A ja proszę Państwa mam wiosnę… w sercu, w głowie, w duszy i gdzie jeszcze sobie chcecie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że pustyni, ale chyba niekoniecznie, bo ani mi pusto, ani pustynnie:*

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Bawimy się...

…:

Smok: Księżniczko, księżniczo tutaj jest potwól zamkowy, chowaj się bo czeka cię zagłada. Ja jestem supelbohatelem!!!

Po czym wskoczyła pod kołdrę, nakryła się razem z głową i:

- Latuj mnie latuj księżniczko!!!

Uratowałam, pierdziochami.

piątek, 25 kwietnia 2008

W radio Shaggy...

…”Angel” – gorące plaże Lloret, sangria,  wódka w wysokich szklankach, noce na deptaku, „Wsje zwiezdy dla tiebja” oraz wspólne słuchanie Beverly z jednych słuchawek i śpiewanie Natalii Oreiro do mikrofonu z lakieru do włosów. Uśmiecham się pod nosem.

Tymczasem teraz zupełnie inna muzyka, tasmańskie kolory, stokrotki na niezapominajkach i inne okoliczności przyrody sprawiają, że w głowie mam mętlik malutki. Ot tyci. I śni mi się produkcja broni w Nowej, wielkie spychacze na gąsiennicach, katakumby oraz jak śpiewam „To nie ja byłam Ewą” i jak Who goni czarne kocięta wokół malucha. Ot tyci mętliczek…

Do każdej zmiany prowadzi łańcuszek wydarzeń. Różnych – złych, dobrych, odbierających dech i odbierających nadzieję. Jeszcze chwilka, jeszcze momencik i mój łańcuszek się zerwie. Czekam. Emocjom daję radę – oddycham głęboko i wizualizuję wyłącznie dobrze. Kate mówi „Nie myśl, bo się wykończysz”, Dziobak mówi „Trzymaj się”, Mały John powiedział „Nie martw się” – nie potrafię nie myśleć, trzymam się i martwię. Zadziwiająco dobry humor, zastanawiająco roześmiana dusza jak na te okoliczności. Koleżanka z Nowej pyta „Z czego ty się tak cieszysz od rana?” Z życia się cieszę, z tego, że bażant przeleciał przez drogę, że mam 37 par kolczyków, że Smok na widok nowej kurtki zakrzyknął „W moldę jeża ale fajna!”, że książka dobra, że oczy ciemne, że wiosna i zielono, że Mały John lubi moich Przyjaciół, że jestem szczęśliwa – wbrew wszystkiemu i na przekór wszystkim, którzy może chcieliby żeby było inaczej. Nie potrafię inaczej – fatalne wizje, pesymistyczne podejście – to nie ja. Who mówi „Zarażasz entuzjazmem” – być może. Ani świadomie, ani celowo – po prostu. Szukam pozytywów, chociaż w środku gdzieś na dnie drzemie strach. Oswajam go. Rozmawiam z nim codziennie i mówię, żeby poszedł, bo ja stchórzyłam już raz w życiu i wystarczy. Jedna ucieczka na jedno życie – norma wyrobiona. Jego odczuwanie ograniczam do minimum, żeby nie zwariować, żeby dać radę, żeby się nie pogrążyć. Sama świadomość wystarcza do tego, żeby budzić się czasem po to tylko, żeby pomyśleć, że on jest… ten strach. „Szto dień griaduszczyj mnje gotowit?” pytał wieszcz – zadaję to samo pytanie… odpowiedzi znajduję w sobie, w tych oczach co ciemne, w każdym dniu… Najtrudniej jest zarazić entuzjazmem samą siebie…

A dziś mi czarny kot przebiegł przed autem w drodze do Nowej. Ładny był. Ciekawe czy znajdzie swoją czarownicę…

niedziela, 20 kwietnia 2008

Wyczytane...

…przypadkiem…

„W baśniach Wschodu miłości nie pokazuje się wprost, jak to się dzieje w kulturze zachodniej. Miłość á rebours
wplątuje uczucia pomiędzy nieprzewidywalne a ziszczalne sploty dziwnych
okoliczności i przypadków. Miłość długo pozostaje „poza zasięgiem” -
oczekiwań, spełnienia w jedności. Musi pokonać cierpienia, oddalenie,
nieporozumienia, pokrzyżować tropy wyroku niebacznej przysięgi, by
dopełnić całkowitego zespolenia. Musi zatańczyć z przeznaczeniem.
„

„Przeznaczenie szepcze swoje opowieści do naszych uszu we śnie, a my jesteśmy zmuszeni je opowiedzieć”
CHEN KAIGE