… proszę Państwa:) Plany rozliczne się krystalizują, mniej lub bardziej podłe, mniej lub bardziej optymistyczne. W ramach eksperymentu zamierzam udać się do Poradni, żeby mi Pan Psycholog powiedział, że nie ma szans na ratowanie. Teraz nie ja się okłamuję, co pewnie ucieszy Iwę, teraz okłamuje się Małżonek nie przyjmując do wiadomości stanu faktycznego i tego CO BĘDZIE. Bo ja wiem co będzie i być może dlatego kwestie przeprowadzki, sprzedaży Hacjendy, podziału majątku, widywania Smoka mamy omówione – na spokojnie przy piwku i paluszkach beskidzkich. Klasa. Obiektywnie i całkiem szczerze spodziewałam się wojny z podjazdami, a zaskoczona jestem mile. Przynajmniej na KONIEC. Tia…
POCZĄTEK wiąże się z czarnym kotem, na którego czekamy i prosimy bogów, żeby wyzdrowiał. (APEL: gdyby ktoś z Was miał na zbyciu lub wiedział o istnieniu w piwnicy na przykład czarnego kota lub kotki, a najlepiej 2in1 – względnie młodziutkich, to proszę dać znak sygnał – się pojawię z wyrazami wdzięczności). POCZĄTEK odbija się echem od ścian w pustym mieszkaniu i wizji marokańskiej sypialni i czekoladowego salonu z kominkiem. POCZĄTEK związany jest nierozerwalnie z kilogodzinami rozmów na tematy różnorodne, z mówieniem, słuchaniem o pierdołach, o ważnych sprawach, o planach, marzeniach, poglądach, zasadach. POCZĄTEK to kolejne przetłumaczone rozmowy z Małym Johnem, do którego dociera niewiele, ale tłumaczy Ją to, że Jej trudno i ciężko. POCZĄTEK jest proszę ja Was, jak wejście w muzykę, by złapać rytm – czekamy na pierwszy takt, żeby wpaść w odpowiednio skomponowane quick-quick-slow i dać się im ponieść.