licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

piątek, 17 kwietnia 2009

Lubię tak...

…
Wstaję rano, robię kawę, włączam radio, siedzę sobie w jadalni i podziwiam widok na wiosenną Narnię. Dom jeszcze śpi. Mam jakiś kwadrans zanim przydrepce Smok z zapytaniem, czy może pooglądać bajkę. Potem Diaboł z miną mordercy, bo musiał wstać w ogóle. Kuchnia jeszcze delikatnie pachnie ciastem pieczonym wczoraj na szybko.
Mój kwadrans na poranne myślotoki i zawieszenie w powietrzu nad głową myśli, że dobrze mi…

piątek, 10 kwietnia 2009

Wierzycie mi...,

…że nie mam czasu pisac? To uwierzcie, bo nie mam. Przekładam sobie marokańską zastawę w kuchni wenge to tu to tam i się zachwycam. Pucuję kieliszki, czytam instrukcję obsługi piekarnika, odgruzowuję gabinet, żeby znaleźć zestaw do malowania, bo smoki w Smoczej Jamie czekają na powstanie. Piorę kwiatki, taszczę nowe do domu, obmyślam podły plan doniczkowy (to niemożliwe, żeby NIGDZIE nie było takich doniczek, jakie chcę kupić, no niemożliwe). W tym miejscu oświadczam (się), że pałam dozgonną wdzięcznością dla Sirenqi, która dostarczyła ogromną jukkę i difenbachię i jakieś tam jeszcze stado pomniejszych, które muszę przesadzić:) Oraz przygotowuję śniadanie świąteczne, z gotowaniem, pieczeniem i czym tam tylko chcecie. MNIĄ.

No, to nie mam czasu jako rzekłam i niniejszym się oddalam:) Wuzzi:*

niedziela, 5 kwietnia 2009

Pojechałam...

…po spodnie… Mam na stanie więcej o cztery spódnice:) Proszę mnie nie wpuszczać do tego sklepu do czerwca – pod żadnym pozorem.

środa, 1 kwietnia 2009

Smok zaczął...

…mówić „r”. Nie we wszystkich wyrazach i lekko rozmiękczone, ale jednak.

Mam najlepszego ginekologa w galaktyce.

Smok przepływa strzałką 4 metry pod wodą – jak ryba. Stał się cud i zaczeła pływać, ot tak sobie, po prostu.

Kate zadzwoniła, że w ramach pokuty za książkę z zaklęciami, zdobyła lawendę, przeciwko koszmarom.

Kryzys świetlicowy chwilowo zażegnany. Jakoś wytrzymam z tymi Paniami, bo dzieciaki nic temu nie winne.

Mały John sieje panikę. Uwielbiam tę babę, ale zadzwoniłam dzisiaj tylko po to, żeby Ją opierniczyć.

Wiosna idzie, psze Państwa, trza wymienić opony, pojechać na myjnię oraz odgruzować kurtki letnie.

I słońce w oczy:)

sobota, 28 marca 2009

Zrobiłam sos...

… do spagetti. Opróżniłam w większości garderobę. Przesadziłam 5 wielkich kwiatków.

Podłogi raczej nie ułożę. GRRRRRRR

czwartek, 26 marca 2009

Byłam na...

…końferencji. Trzy dni w zasadzie. Z tych trzech dni najlepiej pamiętam carpaccio wołowe ze świeżą rucolą i smażoną doradę. No nic nie poradzę, że lubię jeść.
Były mądre referaty, był Teatr Polski z Bielska Białej, karaoke. Przyznaję, że jak osiemdziesięciu chłopa śpiewa „Pod papugami”, to to robi wrażenie. Były tańce do rana i „och, ach, ech – jak pani lekko tańczy.” Oraz było SPA.  Się trochę urobiłam, jak wół lekko i nawet godzina w saunie nie pomogła. W drodze powrotnej zasnęłam w samochodzie, przyprawiając Szefa S o lekką palpitację, bo niby wszyscy się boją jak On prowadzi. A ja się ośmielam spać – pffffffffff.
Było paru macaczy, paru zagadywaczy, paru podrywaczy, paru chamów i prostaków, paru spuszczonych na drzewo, paru zgaszonych wapnem, paru, którzy nabili sobie punkty. Jeden lew parkietu, jeden właściciel od sztamy, jeden inżynier od konwersacji wesołych. Rachunek ogólny na plus. Tylko zasnęłam Diabołowi na ramieniu w 15 minut po rozpoczęciu projekcji filmu. Jakoś tak zdechle.

Smok ma na ścianach koktajl jagodowy – mnią.

Dzisiejsza końferencja  też zaliczona. Wraz z prezentacją, wybuchami śmiechu, brawami i sałatką, która nie wiem z czego była, ale była pycha.

Aktualnie padam na twarz. Lekko, bo zadowolona jestem z tych wyjazdów. Grunt to się dobrze zmęczyć.

sobota, 21 marca 2009

Prawo...

…serii…

Smok chory

złapałam gumę

trafiłam na BARDZO niemiłych lekarzy

spotkałam faceta, który napadł mnie osiem lat temu

w moim sklepie nie robią szaf pod zabudowę

naczekałam się u wulkanizatora

jakby mi ktoś jeszcze chciał dowalić, to proszę się nie krępować…