licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

sobota, 19 września 2009

Mogłabym tak żyć...

…taki mieć sposób na siebie. Tak w ogóle – w rytmie cha cha cha. Zapomniałam się w tangu, a oni patrzyli… i patrzyli… i patrzyli.

A od Życia dostaję czasem szpadlem w potylicę. Żeby nie było widać od kogo, zachodzi od tyłu i pierdut. A może to Los? Albo Ludzie? Albo może Kolej Rzeczy? Żebym znała swoje miejsce w szeregu i przypomniała sobie, że skala barw ma w cholerę szarości. Wiem, wurwa, ale się na nie nie zgadzam! Ani teraz, ani potem, ani nigdy. I dam radę pomalować mój świat na niebiesko. Wiem, że warto, chociaż bywa ciężko… Ciągle się uczę…

wtorek, 15 września 2009

Kolejne trzy...

…jeszcze mi trzy zostały na jutro. Ja pierdykam, czy te okna się rozmnażają przez pączkowanie, czy jak? obdarłam parapety z folii, szyby z naklejek, ramy z foli i pianki. Częściowo – na samą górę nie sięgam, chociaż wkurw dodaje skrzydeł. Przejdzie, nie przejdzie…przejdzie, nie przejdzie… Wyliczanka.

poniedziałek, 14 września 2009

piątek, 11 września 2009

Według niektórych to cała ja...

Edyta Geppert

Och, życie kocham cię nad życie


Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
W każdą pogodę
potrafią dostrzec oczy moje młode
niebezpieczną twą urodę

Kocham cię życie
poznawać pragnę cię pragnę cię
pragnę cię w zachwycie
choć barwy ściemniasz
wierzę w światełko które rozprasza mrok

Wierzę w niezmienność
Nadziei nadziei
W światełko na mierzei
Co drogę wskaże we mgle
Nie zdradzi mnie
Nie opuści mnie

A ja szepnę skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Choć barwy ściemniasz
Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
Choć się marnie odwzajemniasz

Kocham cię życie
Kiedy sen kończy się kończy się
kończy się o świcie
A ja się rzucam
Z nadzieją nową na budzący się dzień

Chcę spotkać w tym dniu
Człowieka co czuje jak ja
Chcę powierzyć mu
Powierzyć mu swój niepokój
Chcę w jego wzroku
Dojrzeć to światełko które sprawi
Że on powie jak ja- jak ja

Uparcie i skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Jem jabłko winne
I myślę ech ty życie łez mych winne
Nie zamienię cię na inne

Kocham cię życie
Poznawać pragnę cię pragnę cię
Pragnę cię w zachwycie
I spotkać człowieka
Który tak życie kocha
I tak jak ja
Nadzieję ma…

środa, 9 września 2009

niedziela, 6 września 2009

Powietrze...

…pachnie inaczej – jesiennie. Promienie słońca inaczej układają się na balkonie, już nie tak ciężko i obficie jak latem… Teraz raczej jak pajęczyna – delikatnie, tu i tam, nieśmiało jakoś. Narnia zmienia się, z nią ja. Lepsza, gorsza, głupsza, mądrzejsza – nie wiem – inna. Powinnam może pisać mądrości, zapisywać myśli przemykające jak nornice po polu i chowające się w norkach głęboko wewnątrz mnie. Zamiast o bzdurach słonecznych, pisać to, co ważne. Co jest ważne? Nie wiem. Taka jestem, chociaż czuję, że zmieniona. Częściej zatrzymuję myśl, słowo, odczucie – smakuję, rozważam. Na życiowe problemy swoje i cudze reaguję niezmiennie tak samo – dobitnie, dosadnie, treściwie, czasem wulgarnie, czasem złośliwie – ważne, że skutecznie. To co się zmienia, to promień słońca, też inny, jak ten na balkonie. Inna słoneczność, inne postrzeganie, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać. Bo po co. Dorastam? Dojrzewam? Głupieję? Zamiast koncentrować się na mądrych wypowiedziach, jak to ja obracam w żart, trywializuję, znajduję proste, słoneczne rozwiązanie. Tak mam. Może powinnam inaczej, poważniej, mądrzej, doroślej. Przemyślenia, z których niewiele wynika. Woda na młyn. Urwane zdania, jak urwane myśli. Jesienne.

Była...

…i jak zawsze po takich wizytach pozostały zanotowane pospiesznie perełki polszczyzny.

A: Diaboł, będziesz mi frezował stopy?
Diaboł: Mogę spróbować.

B: No, idiotkę z siebie zrobiłam, chyba dobrze, że mam poczucie humoru na wlasny temat, tak?

D: One jakieś tam odglosy wydają, ale na czym one się wzorują, bo przecież nie na kopulacji słoni.

D: To brzmi normalnie, jakbyś nagle zaczęła robić spontanicznie mostek w łóżku.

C: „Kochanie, właśnie przyjebałam łbem w łóżko, przesuńmy się trochę” – tak właśnie mówię.

D: To są założenia, ale co jeśli już ktoś pierdnie?
E: No nawet o tym nie mów!
D: No nie mów, że jeden pierd przekreśliłby 15 lat znajomości.

F: Rozumiem, że jak ty byłaś na Niwach, to on spokojnie sikał?
D: No normalnie od drzwi takim lobem…

Oświadczyła Mu się, bez rymsania co prawda, ale jednak. Oświadczyny nie zostały przyjęte, chociaż jak ich potem słuchałam to łaskawie wyraziłam zgodę na ten związek. Niech se mają, byle platonicznie bo innej baby w łóżku z moim Diabołem nie zniese. Nawet jeśli to ma być Who. Ustaliliśmy kto na kogo nie leci, kto z kim nigdy oraz ewentualnie, omówiliśmy Syndrom Kutra Rybackiego, częstotliwość mycia, problemy z nianią, z kolacją, z nowym życiem, przygody z przeeszłości, budzenie delfinów w Kaliforni i waleni na kole podbiegunowym. Tak zwyczajnie było, jak zawsze, zwykle, constans:)))

A teraz się zasłuchuję