…w brzuchu, nieład na głowie, ciepły polar, lśniące oczy. Takie drganie wewnątrz… pozytywne. Mrrrrrr… czekam…
APDEJT: Znalazłam w Chmielewskiej TAKIE zdanie o wymiarze sprawiedliwości i prokuratorach, że splułam książkę i dostałam spazmów. Kocham Kate! Chociaż jest prawniczką:)
…wymagań… To znaczy mam kosmiczne, ale nie jako nauczyciel-trener-pedagog. To znaczy też, ale nie o to chodzi. Tancerz nie krowa, gumy na parkiecie nie żuje. Prosiłam grzecznie raz, na początku września. Oraz rąk w kieszeniach nie trzyma i nie podpiera się jak bydlę w kuflolocie. Tyle jeśli chodzi o zasady panujące, reszta dowolna, nawet wydurniać się mogą w miarę miary umiaru. Tfu. No żesz! Przylazł i miele. Zatem mówię cielakowi, że halo! guma raus! Wypluł. Ok. Cielak mógł nie zrozumieć. Ale jak mi w połowie zajęć wyjął z kieszeni drugą i wraził w otwór gębowy to mnie kurwica chwyciła. Bo tu już nawet nie chodzi o gumę tylko szacunek do tego co uczy. Poprosiłam grzecznie, że won z gumą. Bo ja w końcu jestem grzeczna, tak? I kulturalna tak? No! A on, gówniarz jeden udał, że UWAGA połyka tę gumę, a za trzy sekundy mielił pyskiem dalej. Nooooo. Wychodzisz kolego, żegnam oschle, do widzenia, proszę się kurcgalopkiem i świńskim truchtem utrzymać w odległości możliwie ode mnie największej. Został. Dobra, w końcu ta kultura i w ogóle. Potem mi się napatoczyli jacyś lekko naprani 14-15latkowie z okolicznych melin, w ramach oglądactwa przyleźli z niewybrednymi komentarzami. Dzieci moje z przerażeniem patrzyły, jak pani trener obejmując ramieniem jednego, drugiego i popychając wzrokiem trzeciego wyprasza ich za drzwi ze słowami „spiętralać panowie, bo mi się cierpliwość kończy.” Auta mi nie porysowali – ach ta okoliczna kultura. Na koniec zajęć zakrzyknęłam radośnie, że ogłoszenie parafialne mam jedno. „Chamstwa moi mili nie zniese. Możecie nie umieć. Możecie się wygłupiać nawet czasem. Możemy sobie tu na luzie, ale jak o coś proszę, a to nie są kosmiczne wymagania, to tak ma być, bo mnie krew dziewicza w przeciwnym wypadku zalewa” – z głębokim spojrzeniem w oczęta cielaka wygłosiłam. Przyszedł potem solo – przepraszać. Kurde! Nie jestem aż taką jędzą (chyba), ale powiedziałam mu, że przepraszać, to mnie mógł za pierwszym razem, teraz to mi musi przejść. Poszedł ze spuszczoną głową, ale nie sądzę, żeby to utkwiło w tym łbie na dłużej. Obaczym. Plus tego taki, że reszta patrzyła z lekkim osłupieniem i słuchała w pół sekundy. No, nie ma tego złego…
…do Gabs. Czuję się ja w trakcie powrotu po latach:) Zgodnie ustaliłyśmy, że zupełnie idiotycznie zachciało nam się kulturalnymi być i z bon tonem na ty. Kretynki. Ja się nie odzywałam, bo mi głupio było, że taka ze mnie idiotka, że się zalogować nie potrafię, Ona bo myślała, że ja nie chcę i narzucać się nie chciała. Też durna:) Po niejakim czasie, dodam obfitym w dni i miesiące uznałam, że wurde dosyć i posłałam maila. Okazało się ostatecznie, że wypięła się na nas gazeta.pl – psia jej mać. I teraz czytam, czytam, czytam i czuję się jak u siebie. Nigdy więcej nie będę dobrze wychowana – obiecuję:)
Znalazłam śliczne kawowe rękawice do kuchni. Nie ma tego złego… w sensie, że Diaboł jedną z poprzednich spalił, bo się rzekomo tak martwił, gdzie ja jestem w czwartek po południu (no proszę, kto mi powie, gdzie bywa Cleos w czwartki po południu? łapka do góry. Nie takim tłumem proszę!), że nie zauważył jak ją wsadza w ogień i fuuuuuu – sfajczyła się.
Z utęsknieniem czekam na wyjazd z Grabarką na giełdę kwiatową. Muszę kupić choinkę przed sekretariat, bo dotychczasowa wygląda jakby ją bożonarodzeniowy wielbłąd od jednego Króla wymemłał i wypluł. I znaleźć muszę światełka różowe, bo u nas w tym roku świątecznie dominować będzie kolor prosiakowy.
Chciała mnie Pani Drukarenka zrobić w bambuko. Być możę niespecjalnie, nieświadomie, niekoniecznie celowo, ale ciśnienie skoczyło mi na 320 i lekka ta, co nie mogę powiedzieć, bo nie przeklinam przecież mnie trafiła. Oraz krew dziewicza czy co tam. Bo ja ok, jestem na L4, ruszam się z domu wyłącznie na balkon do karmnika, żeby nasypać żarcia naszym gołębiom i sikorkom, ale kurde sklerozy przez to czy innego pomieszania nie dostałam. A Ona mi pisze, żeśmy grawerowali, kiedy ja wiem, żeśmy tłoczyli na sucho. Kwestia 200 PLN różnicy w fakturze końcowej. Zakładam, że Szefowi S. 200 PLN od ust śniadania nie odejmie, ale cholera nikt mi kitów wciskał nie będzie. Upewniłam się w firmie, czy dobrze pamiętam i na Jej uprzejmego maila „Pani Cleosiu już wiem jak było. W zeszłym roku grawerowaliście…” posłałam Jej równie uprzejmego „Pani Drukarenko wg zamówienia nr…. z terminem realizacji na…. w pozycji 3 było tłoczenie suche w pozycji 4 matryca, zatem proszę o wykonanie tłoczenia wg zeszłorocznej matrycy, bo matryca została u Was.” Odpowiedzi nie dostałam. W sumie się nie dziwię, też by mi głupio było.
Poprawię sobie humor i obniżę ciśnienie nową dostaną Chmielewską. Z dedykacją o małpowaniu, którą to dedykację zauważyłam wczoraj. Bystrości dodaj mi skrzydeł:)
…cleosiowe soki z tegorocznych zbiorów leśnych. Smok pomagał w przelewaniu, zakręcaniu, odkręcaniu, po czym sama opisała wszystkie butelki i nakleiła co wypisała. Pomocnica:)
Korki są w mieście takie, że mózg w poprzek staje. O ile go ktoś ma, bo przykładów bezmózgiej jazdy mam na każdym skrzyżowaniu co najmniej kilka. Karetki, policja, straż i blog wie kto jeszcze. Ale od czego ma się Smoka?! Otóż proszę ja Was, kiedy zmieniamy pas w korku, albo jest akurat jakieś wyrąbane w kosmos zwężenie drogi, albo Cleoś stanęła jak to cielę, a potem postanowiła zmienić zdanie co do trasy co robi Smok? Smok wychyla się z fotelika tak, żeby Ją było dobrze widać przez szybę i do Pana/Pani na sąsiednim pasie za nami robi oczy kota ze Shreka w połączeniu z łapkami. Działa!!! Zawsze!!! A potem na właściwym już pasie przybijamy piątkę i martwego żółwika:) Posiadanie dziecka zdecydowanie ułatwia życia:)
APDEJT: Przerzuciłam 43 opakowania kafelek. Z miejsca w jadalni na inne miejsce w jadalni. Na grób proszę białe lelije. A potem zmartwychwstanę, bo mnie czeka jeszcze z jadalni do łazienki. Ale to już baaaardzo chętnie, bo to będzie oznaczało, że JEST:) I tak naprawdę, lubię takie zmęczenie i strzykanie w kręgosłupie:)
…dzień był się wykluł! Azaliż najpierw znaleźliśmy odpowiednią kabinę prysznicową. Koncepcja łazienki się lekko pierdyknęła, ale w sumie tylko krowa nie zmienia poglądów. Dla pewności, po konsultacjach z Dużym, pojechaliśmy do jeszcze jednego sklepu. Stanęlim przed ekspozycją, rozdziawilim gęby, po czym jaśnie oświecony Diaboł orzekł: „O ja pierdolę, kogoś tu chyba boli!” Bardzo mądrze orzekł dodam, gdyż rozdziawialiśmy się przed hazielszczotką. O dziwo (proszę pani znaczy się), szczotka niby była normalna, na srebrnej rączce z jakiejść stali, z normalnym włosiem, wsadzona w pomarańczowo dymioną szklankę przykręcaną wraz z obejmą do ściany. Wszystko gra, tylko po spojrzeniu na cenę oboję ryknęliśmy dzikim śmiechem oraz rozlicznymi komentarzami z gatunku „kogoś pogięło” i inne takie. 1459,90!!! Za SZCZOTKĘ!!! Dzięki Ci o Duży za skierowanie do tego sklepu – człowiekowi się od razu humor poprawia, jak widzi taki dowcip. No serio. W ramach natychmiastowych przemyśleń stwierdziłam, że nawet gdybym miała kasy jak lodu, po same uszy, to tyle kasy za hazielszczotkę – nigdy w życiu!
A propos „Nigdy w życiu” obejrzeliśmy wczoraj „Jeszcze raz”. I Diaboł mię poinformował, że ja też tak z Nim jeżdżę autem jak Stenka z Fryczem. Po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że jest to najprawdziwsza prawda. I tyle, no bo co ja mogę, że tak mam.
W głowie mi gra „Tyle słońca w całym mieście”, z głośników „Jesteś lekiem na całe zło”. Otworzyłam wszystkie okna, obydwa skrzydła drzwi balkonowych, wchłaniam słońce:)
…ma się nie w nogach, ale w sercu i w głowie. Same kroki to nic. Wszystko to Czucie, Oddychanie Rytmem. Nawet z podstaw można wydobyć Taniec, ukryte dno dostępne tylko tym, którzy Widzą Muzykę, a nie tylko słyszą, którzy, przy pierwszych taktach rumby widzą Obraz, który chcą stworzyć, Uczucie, które chcą oddać, czują Rumbę każdą cząsteczką ciała. To widać w oczach, w ruchach, w zapomnieniu. Widać niezmiernie rzadko, a kiedy już się zobaczy, to powód do dumy dla trenera i można sobie wtedy powiedzieć „znowu mi się udało”.