licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Ja się pytam...

…dlaczego motyla noga, DLACZEGO w Mieszance Wedlowskiej były tylko DWIE Bajaderki?
OSZUŚCI!!!

Kilogram Bajaderek poproszę NATYCHMIAST!!!

sobota, 20 lutego 2010

Od paru dni...

…Seth mówił, że coś jest nie halens. Dziś rano przyszedł Sąsiad i okazało się, że nie halens jest bardzo. Na tę okolicznośc doznaliśmy z Diabołem najpierw wkurwu wszechczasów, potem załamki, a na koniec olśnienia, że przecież Seth mówił… Sam zainteresowany jasnowidz dostał z powodu niehalensa Whiskas z kaczką w kryształowej miseczce, serwowane na blacie w kuchni, żeby mu Nefka nie wyżarła.

Było słuchać jak kot mówił…

środa, 17 lutego 2010

W zeszłym roku...

…napisała:

Dziobak:
2009-02-25  15:59:14
Drogie Jędze, proponuję postawić sbie cel do zrealizowania przed
kolejnym Sabatem:
każda przyjdzie odchwaszczona, odrobaczona, z własnym
(czystym) celofanem
 kolejną nową sałatką, w której dominować będą
owsiki i inne pasożyty.
 Dziękuję za zrozumienie. Proszę spieprzać. Pa.

No to proszę to mieć na uwadze i lakierować miotły do zdjęcia:)

wtorek, 16 lutego 2010

Co prawda...

…ukochana Who mnie wyśmiała oraz nazwała matołem w temacie, ale i tak się cieszę oraz jestem dumna. I ciągle przekonuję się, że marzenia, nawet te najdziwniejsze i nawet te z zamierzchłej przeszłości (patrz: szkoła podstawowa) się spełniają. Przygotowałam prezentację, którą teraz będę szlifować, uzupełniać, dopieszczać, wycudniać i 28 marca wystąpię z wykładem w Wyższej Szkole Strutututu w Kopydłowie. Celowo się nie przyznaję gdzie konkretnie, bo znajome gęby na widowni przyprawiłyby mnie o palpitację. Matkokochanamoja, jak ja się cieszę. I wcale nie tak bardzo z wyróżnienia, co z tej możliwości zrealizowania marzenia.

Grunt to pozytywna cleosizacja:)

niedziela, 14 lutego 2010

Poślimtałam się...

…trzy razy. Raz, kiedy mała Tiana rozmawiała z gwiazdą, raz kiedy zabili cud-robala i jakże by inaczej na szczęśliwym zakończeniu. Jaka stara, taka gupia, no doprawdy. „Księżniczka i Żaba” spełniła wszelkie oczekiwania:)

Od poniedziałku zabieram się za obraz na zamówienie. Lekki stresik, ale co tam, dam radę przecież.

Dla rozluźnienia oglądamy komedie – jedna za drugą, dzień w dzień. Absolutnie nic to nie daje. Lepiej działa obejmujące mnie ramię. Chociaż na chwilę lepiej.

APDEJT:
Dla podtrzymania nowej świeckiej tradycji dostałam książkę. Dodajmy dla ułatwienia, że Diaboł czytał streszczenia, ale Smok pokazał palcem, że „TA” i jest TA. Bo Jej się podobał zamek na okładce. Zakładam, że będzie równie romantyczna jak zeszłoroszny romans z zarazą w tle:) I dobrze. Dodatkiem był Pumeks, o którym Nefka myśli, że to jej nowy lover. Oraz brelok z blond Cleosią. Przynajmniej mi w pracy nie będą już paradowali z Iktornem. A na koniec poobiednia drzemka. Baaaardzo udany prezent walentynkowy:) ZIEW. Przed chwilę wstałam.

Mimo natłoku wydarzeń obejmujących również projekcję Harry’ego Puttera zdążyłam wyprodukować trzy butelki jeżynowej nalewki. Mnią. Niech się odstoi, ale i tak jest boska.

APDEJT WIECZORNY:
„Dobranoc mamusiu…Mamo…kocham cię i chciałabym, żeby wszystkie weekendy były nasze.”

Najlepszy prezent…

sobota, 13 lutego 2010

W takim nastroju...

…maluję autoportrety. Niekoniecznie cudne i cleosiowe.

A od rana byłyśmy ze Smokiem na złomowisku w celu spieniężenia makulatury. 60 kg = 13,20 PLN = dwa motory szlifierki + 5,20 do skarbonki.
Potem rozmroziłam i umyłam lodówkę. Przy muzie od Młodego – aktualnie nienawidzę smarkacza, bo nienawidzę myć lodówki, a tak mnie ta muza natchnęła – znaczy się Jego wina. Że sama się o umc-umc prosiłam to inna para kakloszy. Grrrr.
Carbonarra pachnie. Zaraz będzie pachnieć babka z jagodami. Smok ryczy na pół Helplandu, że jest głodny. I tak zostawi pół talerza obiadu.
Na popołudnie kino. Na wieczór kolacja niespodzianka. A co. Może i warczę, ale resztki serca wygrzebuję z tego lodowca, co to się w niego uzbroiłam, żeby nie zwariować.

Mail do Who – check (jak mówi Offca). Uwielbiam Przyjaciołom poprawiać humor.