licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

piątek, 30 grudnia 2011

Zakupiłam...

…wczoraj ozdoby choinkowe na PRZYSZŁY ROK. Czy ktoś mnie może pierdyknąć szpadlem?

A dzisiaj nadszedł wyczekany zegar do łazienki. Czy tylko ja uważam, że dobrze jest wiedzieć siedząc w wannie, która jest godzina?

Oraz książki, o któych nic nie powiem, bo Kate i Who będą się nabijać do emerytury.

czwartek, 29 grudnia 2011

Dzisiaj...

… MJ i Duży obchodzą 35 rocznicę ślubu. Matko! 35 lat! Jakoś mi się nie chce wierzyć, że wśród znajomych par w moim pokoleniu to się kiedykolwiek wydarzy.

Zatem:

WSZYSTKIEGO DOBREGO
  i dużo cierpliwości do siebie wzajemnie:)

środa, 28 grudnia 2011

Kinoteka...

…się rozrasta…

Mogę potem nie chodzić sama do sikalni i mieć różne zwidy i majaki, ale nie oddałabym tego strachu za nic:)
85% wszystkich posiadanych filmów to horrory i thrillery. Monotematyczna jestem.

wtorek, 27 grudnia 2011

Otóż...

…lodowisko = śmierć w oczach.
Dżizu!
Nazareński!
Matkokochanomojo!
Co ci ludzie tam wyprawiajo!
I ci chłopcy/młodzieńcy/panowie = gówniarze/smarki/dupkiżeojapiergolę!
Bosz!
Dostąpiwszy zaszczytu utrzymania pionu, byłam uprzejma się nie wypiętrolić oraz nie zawisnąć na bandzie.
Czy będę dalej szkoliła się pod okiem jakże surowego i czujnego instruktora smoczego?
Ależ!
„Mamo przebieraj nogami!”, „Mamo teraz jedź na środek”, „Mamo szybciej trochę”, „Mamo co stoisz, jedź za mną i naśladuj.”
Jakoś rolki wydają mi się być bardziej przyjazne starszym paniom. A i podłoże nie jest tak spierniczające spod nóg.
A tym roku jeszcze nie, ale w przyszłym przed zimą kupuję łyżwy.
Taki mam plan, a wiadomo, że jak ja mam PLAN, to się znaczy, że się wypełni w 120%.

A my wczoraj

Srogo.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Biedna Alutka...

… histerycznie rzuciła mi słuchawką telefonu służbowego. A chciałam tylko poprosić grzecznie o wydanie łyżew dla Smoka, które wozi w bagażniku. W życiu nie słyszałam takiego przerażonego głosu. Znaczy co, spodziewała się, że do końca życia nie będziemy miały ze sobą kontkatu? Nie porozmawiamy? Nie spotkamy się? Umieram z ciekawości co Drożdż naopowiadał o mnie, ale stawiam, że jestem psychopatyczną, chorą psychicznie, agresywną francą.
Znaczy samo ZUO!

APDEJT:
Łyżwy nadjechały w obstawie Drożdża i Alutki. Widocznie boją się ze mną spotykać w pojedynkę.
A my obejrzeliśmy

i Smok stwierdził, że fajna ta bajka. Niech mi ktoś jeszcze powie, że starocie nie są warte pokazania dzieciom.

niedziela, 25 grudnia 2011

Tak sobie siedzę...

…i się uśmiecham. Z głośników Vonda Shepard i Ally McBeal. Ona też przeważnie miała skopane Święta. Ale teraz może być tylko lepiej. I będzie, jakem Cleosia.

I nie byłam na Pasterce – czegoś mi brakuje. Nie boga, nie modlitwy, nie utuczonego proboszcza, którego i tak uwielbiam, bo jest normalnym Czarnym Ludem z ludzkim podejściem. Brakuje mi dopełnienia tradycji, tego-co-zawsze, kolędowania, atmosfery tej jednej jedynej mszy w roku i tego, że zawsze na koniec, kiedy pogaszą światła i grają „Cichą noc” ryczę w kącie jak bóbr. Taka sentymentalna, ateistyczna kretynka.

sobota, 24 grudnia 2011

Jeśli agent...

…ubezpieczeniowy  (ten od kota pod stołem), z prywatnego telefonu wysyła mi życzenia świąteczne, kiedy JohnnyB o koszmarnej porze 9:45 gdy właśnie spałam sobie w najlepsze postanowił mnie uprzedzić w tym roku i zadzwonić z życzeniami PIERWSZY, kiedy Kuzynka Brukselka wydusza z siebie życzenia pomiędzy płynącymi wartkim strumieniem złośliwościami…

…Kiedy dzieje się to wszystko, to znaczy, że chyba jednak koniecznie muszę poczuć tę atmosferę, tego Ducha i tę cichą noc.
Niechętnie.
Z ociąganiem.
Z niewyspaniem.
Zmęczeniem.
Dołem.

Ale najszczerzej, z całego kamienia sercowego do wszystkich tych, których uwielbiam:

Wszystkiego spełnionego, ciepłego i przepełnionego Miłością. Niech już będą te Święta, skoro muszą być w ogóle, najzajebiściejsze w galaktyce.

A tym, których nie uwielbiam, niech się złamie choinka, niech ich złamie w krzyżu, a w Nowym Roku niech im się złamie życie.
Jament.