…raptem 4 zdania. Dosłownie. Wliczając w to „Dzień dobry” i „do widzenia”. No co za kurwa nie ksiądz! Posłaniec boga w mordę kopany, bez szacunku dla bliźniego, wyzuty ze zrozumienia, pozbawiony empatii i chęci niesienia pomocy.
Żeby zdechł.
Zamknęłam się szybko i pożegnałam grzecznie, bo mam w tym interes. Ale swoje wiem i kiedy trzeba powiem.
piątek, 17 lutego 2012
Zamieniłam z nim...
niedziela, 12 lutego 2012
Smok wyciągnął mnie...
…na dupolota. W życiu się nie nauczę odmawiać nawiedzonym pomysłom własnego dziecka, w życiu! Najlepszymi butami na -pierdylion stopni okazały się jak zawsze śniegowce Boot, jeno w wersji blue. Obecnie w cenie od 300 do 1100 PLN. ![]()
![]()
Ile kosztowały 30 lat temu nie mam pojęcia. Faktem jest, że moje dostałam od MJa i pamiętają czasy poczynania mnie w Wiśle. Po ponad 30 latach zerwał się jeden zaczep na sznurówki – słownie JEDEN. Ja pierdykam, niemożliwe? Możliwe.
Ale ja nie o tym.
Mianowicie w drodze do Smerfiny, spotkałyśmy moją Byłą Teściową – niech jej ziemia lekką będzie. I co? I gdyby nie to, że Smok zatrzymał Ją domagając się buziaka, minęłaby nas bez zwracania uwagi, poza odpowiedzeniem na smocze „cześć”. Czy to była odpowiedź również na moje „cześć” – śmiem wątpić. I ja rozumiem, że Ona mnie serdecznie nienawidzi. Obiektywnie patrząc na Jej miejscu też bym mnie nienawidziła. W końcu byłam Drugą Żoną, która porzuciła Jej syna podobnie, jak i Pierwsza, niecnie znajdując sobie kochanka. Wiadomo, że matka winy syna nie widzi w tym fakcie wcale i Żon jakotakich, ile by ich nie było nienawidzi i życzy wszystkiego najgorszego. I awizo. Ale tak sobie myślę, że patrzy na to Jej podobno ukochana wnuczka, która coraz więcej rozumie. Mogłabym zatem wykrzesać z siebie tę powszechnie obnoszoną rzekomą klasę i zachowywać się jak dorosły, dojrzały, odpowiedzialny człowiek. Niech mi się nie rzuca na szyję, nie musi ze mną rozmawiać. Ale trzy zdania z wnuczką, zachwyconą spotkaniem, przejętą dupolotem mogła zamienić. Tymczasem w locie dała Smoku buziaka i odciągając ode mnie Traktora, który na mój widok skakał z radości (o jakże musiało Ją to zirytować, że ten pies śmie mnie pamiętać i darzyć sympatią do tego) poszła z wiecznie niezadowoloną miną w swoją stronę. Jedyne co rzuciła to „idę do taty bo jest ciężko chory.” No nie ma to jak powiedzieć coś takiego dziecku, które się przejmuje nawet jak któreś z nas kicha i w przejawie troski gotuje rosołki.
Niektórzy nigdy się nie zmienią. Nic im nie przemówi do rozumu. Nic ich nie przekona, że ich postrzeganie siebie i otaczających ich ludzi jest z gruntu błędne i nie przynosi korzyści w postaci szalejących tłumów fanów. Jakm cudem mój Były Teść przebywając z Nią dzień w dzień zachował ludzkie odruchy i potrafi się zachować, do dziś zachodzę w głowę. Bo potrafi naprawdę i za to Mu szacun i ciepłe uczucia.
A Drożdż? Może szkarlatyna z powikałaniami w postaci zapalenia płuc? Chociaż równie dobrze może być i stan podgorączkowy, kiedy to nie przyswaja niczego innego poza Danio i sokiem pomarańczowym, obwieszczając światu, że jest umierający. Kto Go tam wie?
APDEJT:
Z czterdziestominutowej rozmowy z Who wyszło nam dużo dobrego oraz, że ma zmarszczki na dupie, na stopach i pod pachami i zajebiście gra w bilerda. I love her:)
piątek, 10 lutego 2012
Bawimy się...
…wszyscy w sklep jubilerski. Ja – wybredna kobieta, Diaboł – oblubieniec wybrednej, Smok – sprzedawca.
Cleos: No kochanie nie mogę się zdecydować. Może to?
Diaboł: Jak sobie życzysz.
Cleos: A może to?
Diaboł: Może być i to.
Cleos: No, ale w czym mnie widzisz?
Diaboł: W trumnie.
Kurtyna:)
środa, 8 lutego 2012
W zeszłym...
…tygodniu zaczęłam lekcje angielskiego. Dzisiaj zaczęłam niemiecki. A Smok przychodzi i pyta się Diaboła „jak tam twój japoński?”, czym poniekąd Go lekko zawstydza. Bo można mieć marzenie – chciałbym mówić wszystkimi językami świata – ale trzeba coś w tym kierunku robić i urodzenie się bogiem jakoś nie wchodzi w rachubę.
Tymczasem Smok poszedł do lekarza z wysypką na zadku. Lekarz spojrzał i orzekł, że wraz z gorączką dwa tygodnie temu, to szkarlatyna. Przechodzona dodajmy, bo dwudniowej gorączki bez innych objawów nikt ze szkarlatyną nie skojarzył. Zapomnijcie o malinowym języku, wysypce najpierw na brzuchu, potem na reszcie. Smok niestandardowo najpierw miał gorączkę, a po dwóch tygodniach pryszcze na tyłku. I schodzącą z dłoni skórę. Hesusie, nowy gatunek jaszczurki hoduję w domu.
Aktualnie moje pytanie brzmi, czy moja gorączka parę dni temu, dochodząca do 40 stopni, to była TYLKO gorączka, czy również bezobjawowa szkarlatyna, którą przechodziłam tak samo, jak i dziecię. Nic mi się nie łuszczy, pryszczy na tyłku brak.
No i jest jeszcze Grzmot. Stalowy, ma na nazwisko. Grzmota zawdzięczamy Obsi i Marti i Grzmot już pierwszej nocy pobytu zostałby wygrzmocony przez okno, gdyby nie moja nieskończona miłość do właścicielki Grzmota – czyli Smoka. Bo ten &%$%#% całą noc zapiernicza w karuzeli. A karuzela skrzypi. Budzę się o północy „ziiip, ziiip ziiip”, budzę się o 2.00 „ziiip ziiip”, o 4.00 „ziiip ziip”. Nożeszojapierdolę! W końcu, ponieważ karuzela jest niedemontowalna z klatki, albo ja jestem za głupia, żeby ją wyjąć, naplułam w nią olejem roślinnym przy pomocy rurki do drinków w kolorze zielonym. Przestało skrzypieć, a Grzmot całe noce nabija kilometry na prywatnym liczniku odległości od/do chomiczego raju.
…Nie miała baba kłopotu…:)
niedziela, 5 lutego 2012
Od 5.15...
…do 8.20 – zdecydowanie za mało snu.
Ale za to JAKIIII SABAAAAT BYYYYYŁ!!!
O matko. Nie dziwię się doprawdy, że kocham te Wiedźmy, zawsze, nieustająco, ciągle, ogromnie, stale i wciąż.
Tank U Lejdis:)
czwartek, 2 lutego 2012
"War Horse"...
…2 godziny 26 minut pieprzenia o koniu. Zniesłam to z miłości do koni. I ubolewam, że nie ma wersji z dubbingiem, bo byłby boski film dla Smoka.
BTW smoczy rosół zdziałał cuda i dziś już tylko niewarte wspomnienia 37 stopni. Dziecko mię uleczyło.
Aktualnie „Wrecked”. 16 minuta, sekund 31 – facet dalej siedzi w aucie, nie ruszył się o centymetr, za to pił deszczówkę nałapaną do popieniczki i wysikał się sobie pod nogi. A no przepraszam, jeszcze rozebrał trupa z tylnego siedzenia z marynarki i przywdział ją, bo zimno było temu misiu. Czy to jest jakaś nowa tendencja – robienie filmów o niczym?
„Dziewczyna z tatuażem” – mniam, „Anonymous” z ukochaną kostiumową Anglią – mniam, były jeszcze chyba ze dwa dobre, a teraz widzę moja dobra passa się wypassa.
Została mi jeszcze godzina, minut 13. Zobaczmy, jak się akcja rozwinie:)
środa, 1 lutego 2012
W prezencie...
…na grypę dostalam regał z barkiem. Bosz, tyle szczęścia z paru drewnianych desek:) Zainteresowana obdarowująca nie chce iśćdo nieba – się nie dziwię w sumie.
Potem było już tylko gorzej. Chociaż z drugiej strony Smok ugotował mi rosół i podawał gorące napitki. Jest szansa, że będę żyła.

