...powiedziała Who "O ja pierdolę". Ewentualnie również Ona chociaż przy innej okazji "O kurwa". I nie chodzi o wskazanie, która z moich Lejdis najbardziej przeklina, ale o to, że jakże te słowa są adekwatne.
Na przykład do tego, że Ciotka Kapo pracuje w jednym miejscu od 48 lat i uwielbia nadal swoją pracę. Czy ktoś z mojego pokolenia jest sobie w stanie wyobrazić siebie za 48 lat w tej samej firmie/instytucji? Taka Kate na przykład?
Na przykład do pomysłu sprawienia komuś na urodziny skoku ze spadochronem. Potrzeba doprawdy ogromnej wyobraźni, żeby wyimaginować sobie dajmy na to mnie skaczącą - nawet w objęciach instruktora. Blogu dzięki nie ja byłam adresatką tego pomysłu.
Na przykład do tego, że drożdż zwany też skunksem alias przyjaciulem, w jednej rozmowie używa proszę/dziękuję/czy mogłabyś. Oczekuję niecierpliwe, z której strony nadleci gigantyczne DUP i spadnie mi na mą głowę niewinną, gdyż jest zdecydowanie za miły.
Na przykład do pana tucającego Kate przez cały czas trwania Carmen, żrącego w teatrze landrynki w szeleszczących papierkach, ale również dotrzymującego towarzystwa równie obytej pani czekającej podczas spektaklu aż niewyciszony telefon przestanie dzwonić.
Ale także na przykład do nas, Lejdis ubranych jak na pogrzeb wieczorową porą, w kreacje wysublimowane, midi i maxi wchodzących do mordowni z bilardem i grających w piłkarzyki w tych wieczorowych kiecach z Whoever w charakterze tła dźwiękowego - wydającą odgłosy jak przy wielokrotnym orgazmie.
Się dzieje, że o ja pierdolę, że pozwolę sobie zacytować.
czwartek, 12 września 2013
piątek, 6 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rocznicę spędziliśmy tak...
...mniej więcej...
okładając się gorącymi olejkami i kamieniami podczas masażu Ratnaabhyanga. Bosz... Mieliśmy po tych zabiegach odstawić się jak stróże w Boże Ciało i udać na rocznicową kolację, ale skończyło się na błogim obżeraniu w dżinsach i bez kreacyjnych fajerwerków. Rozleniwienie maksymalne. Najlepsze owoce morza ever i pudding czekoladowy za który oddałabym cnotę, gdybym ją miała.
trafiliśmy akurat na Festiwal Lampionów Chińskich
A potem na korowód szkół samby i salsy
Wszystko co Cleosie i Diaboły lubią najbardziej. Muszę sobie zdecydowanie częściej wygrywać wyjazdy w różne miejsca, bo to urozmaica życie, że hej.
Kolejny wyjazd 20-22 września. Również wygrany, ale oj tam.
A poza tym? Życie panie, życie pełnymi garściami.
okładając się gorącymi olejkami i kamieniami podczas masażu Ratnaabhyanga. Bosz... Mieliśmy po tych zabiegach odstawić się jak stróże w Boże Ciało i udać na rocznicową kolację, ale skończyło się na błogim obżeraniu w dżinsach i bez kreacyjnych fajerwerków. Rozleniwienie maksymalne. Najlepsze owoce morza ever i pudding czekoladowy za który oddałabym cnotę, gdybym ją miała.
trafiliśmy akurat na Festiwal Lampionów Chińskich
A potem na korowód szkół samby i salsy
Wszystko co Cleosie i Diaboły lubią najbardziej. Muszę sobie zdecydowanie częściej wygrywać wyjazdy w różne miejsca, bo to urozmaica życie, że hej.
Kolejny wyjazd 20-22 września. Również wygrany, ale oj tam.
A poza tym? Życie panie, życie pełnymi garściami.
piątek, 23 sierpnia 2013
Gdybyście wiedzieli...
...jak mi się nie chce, to byście wiedzieli jak mi się nie chce.
Zastanawiam się, czy to jest jeszcze miejsce dla mnie. Za dużo mam życia wokoło siebie i w sobie, żeby mieć czas i chęć przelewać je na ekran.
Podumam, zobaczę.
Zastanawiam się, czy to jest jeszcze miejsce dla mnie. Za dużo mam życia wokoło siebie i w sobie, żeby mieć czas i chęć przelewać je na ekran.
Podumam, zobaczę.
piątek, 26 lipca 2013
piątek, 19 lipca 2013
Jak Cię Cleosiu...
...ucho boli to idziesz do lekarza. Jak ci się zrobiło w uchu coś i boli tak samo jak drzewiej bywało, to idziesz w to samo miejsce licząc na to, że przemiła pani piguła weźmie skalpel, zrobi cięcie, wyciśnie, wyczyści i przestanie cię boleć. Ale otóż nie. Bo primo nie masz skierowania. Secundo nie masz przy sobie karty NFZ. Tertio pan doktor opryskliwie zagląda ci do ucha środkowego/nosa/gardła chociaż mówisz, że boli cię przy dotykaniu, pod skórą. Quatro powinnaś była iść w piątek wieczorem do lekarza pierwszego kontaktu, a nie na izbę przyjęć do szpitala i na ostry dyżur, bo one nie od tego. Quinto nie idziesz z uchem do laryngologa specjalisty, tylko do całodobowej przychodni do internisty - laryngolog nie jest od twojego ucha. Sesto pomimo, że boli cię jak przy złośliwym pryszczu na nosie, słyszysz, że to nie ropień/czyrak czy cokolwiek, tylko jesteś zdiagnozowana jako przewlekły zatokowiec i alergik. Settimo dostajesz receptę na antybiotyki i aerozol, które kosztują 46 PLN, i których nie wykupisz, zamiast darmowego cięcia skalpelem.
Kurwa, już wiem dlaczego nie chodzę do lekarzy.
Kurwa, już wiem dlaczego nie chodzę do lekarzy.
wtorek, 16 lipca 2013
Odpowiadając na lamenty...
...narodu, który duma czy żyję, informuję, że owszem.
Zadzwoniła taka Who na przykład mówiąc, że martwią Ją moje nerki, ale cieszy się, że nie mam kataru.
Kate się zastanawia, czy mię przeszło.
A ja zwyczajnie nie mam czasu na tym wolnym od Smoczycy. Zrobiłam sobie taką check listę, na której wpisałam wszystko na co nie mam czasu, kiedy spędzam czas z dzieckiem. I za każdym razem, jak skreślam jedną jako wykonaną, to mi do łba przychodzą dwie nowe. I tak to. Obszyłam futrem puf zmasakrowany przez Czarną Sukę - 2 godziny. Zrobiłam porządek w papierach domowych - 7 godzin. Przesadziłam stado kwiatków - 6 godzin. Wykleiłam album komunijny - 1 godzina. No zwyczajnie nie mam czasu.
I nie nie mam alternatywnego bloga. Nie mam nawet alternatywnego życia.
Oglądam filmy za to. Dziś na przykład "Sharknado" - jezusienazareńskikochany. I jeszcze "Bejbi blues", "12 rounds", i jeszcze pierdylion innych. Wychodzi jakoś średnio 3 na wieczór.
I czytam. "True blood" w oryginale. Po "Grze o tron" i wszelakich przyłbicach, ogierach i giermkach, teraz przyszedł czas na terminologię wampiryczno-przekleńśtwową. Taki flow.
Nie mam czasu. Mówiłam już? a tu i teraz się wywnętrzam wyłącznie z miłości do Who, która się martwi moją nerką, ale cieszy, że nie mam kataru. Nie bardzo wiem w czym rzecz.
Loves.
Zadzwoniła taka Who na przykład mówiąc, że martwią Ją moje nerki, ale cieszy się, że nie mam kataru.
Kate się zastanawia, czy mię przeszło.
A ja zwyczajnie nie mam czasu na tym wolnym od Smoczycy. Zrobiłam sobie taką check listę, na której wpisałam wszystko na co nie mam czasu, kiedy spędzam czas z dzieckiem. I za każdym razem, jak skreślam jedną jako wykonaną, to mi do łba przychodzą dwie nowe. I tak to. Obszyłam futrem puf zmasakrowany przez Czarną Sukę - 2 godziny. Zrobiłam porządek w papierach domowych - 7 godzin. Przesadziłam stado kwiatków - 6 godzin. Wykleiłam album komunijny - 1 godzina. No zwyczajnie nie mam czasu.
I nie nie mam alternatywnego bloga. Nie mam nawet alternatywnego życia.
Oglądam filmy za to. Dziś na przykład "Sharknado" - jezusienazareńskikochany. I jeszcze "Bejbi blues", "12 rounds", i jeszcze pierdylion innych. Wychodzi jakoś średnio 3 na wieczór.
I czytam. "True blood" w oryginale. Po "Grze o tron" i wszelakich przyłbicach, ogierach i giermkach, teraz przyszedł czas na terminologię wampiryczno-przekleńśtwową. Taki flow.
Nie mam czasu. Mówiłam już? a tu i teraz się wywnętrzam wyłącznie z miłości do Who, która się martwi moją nerką, ale cieszy, że nie mam kataru. Nie bardzo wiem w czym rzecz.
Loves.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





