licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

poniedziałek, 8 września 2014

Grabarka rzekła...

...co będę czytać jak nic tam nowego nie ma.
No nie ma, bo co ma być to i tak będzie, a jakoś mi z wywnętrzaniem się nie po drodze.
Nabyta filozofia, że trza mieć na wszystko wyjebane sprawdza się chyba - jakaś taka spokojniejsza chodzę, poza nielicznymi wyjątkami. Ba, jak się słyszy od kolegi z pracy "Teraz jak już wiem, że mi za to krtani nie wyrwiesz to sobie mogę na taki żart pozwolić", to się człowiek zaczyna zastanawiać skąd ta aura zła? Skąd ta fama poszła, żem niedobra ci ja. Bo przecież taka puchata i do serca przytul psa... i w ogóle. A potem jeszcze, że witać mnie będzie "Ave" to ma być skrótem myślowym znanym tylko nam dwojgu od "Ave Satan". Well. Tchnę dumą - lata pracy nad wizerunkiem przyniosły oczekiwany efekt w postaci "nie podchodź jeśli nie musisz."
Staram się. Naprawdę.
Tylko mi miłość bliźniego bokiem wyłazi za każdym razem jak tylko okażę chwilę słabości. I nie wliczam tu Przyjaciół i Bliskich. Ale stare powiedzenie "nie rób drugiemu dobrze, nie będzie ci źle" się sprawdza, nawet jeśli zaciskam mocno oczęta i udaje, że to nieprawda.
Zatem nie robię. Dobrze, w sensie. Tudzież jak to ostatnio rzekłam nie daję i nie klękam. Miałam co prawda na myśli nabytą niechęć do czarnego luda, ofiar na tacę i uginania kolan przed kimkolwiek, ale interpretacja i tak poszła w siną dal.
Chwilo trwaj... nie daję, nie klękam, nie jestem miła.
Się komuś nie podoba?
To proszę spierdalać.

wtorek, 8 lipca 2014

Nie ogarniam...

DIALOG TELEFONICZNY 1
Smok: Cześć babciu
Babcia 1: ....
Smok: Co robicie jutro?
Babcia 1: ....................................................
Smok: A mogłabym rano przyjechać?
Babcia 1: ....
Smok: A, to szkoda, to pa.

DIALOG TELEFONICZNY 2 (prowadzony koło mnie więc słyszałam każde słowo)
 Smok: Cześć babciu
Babcia 2: No cześć miśku.
Smok: Mam takie pytanie...
Babcia 2: Słucham...
Smok: A mogłabym rano przyjechać?
Babcia 2: Hahaha, no widzisz, a nie mogłaś dzisiaj też zostać na noc?
Smok: No w sumie mogłam.
Babcia 2: Pewnie, że możesz.
Smok: To mama mnie rano przywiezie.
Babcia 2: Pa kochanie śpij dobrze.

Tym sposobem okazuje się, że nie tylko podatki i śmierć są pewne. Pewne jest również to, że dla Teściuniuniuni nadal ważniejszy jest pies,  z którym MUSI jutro jechać do weterynarza i NIE MOŻE zapakować wnuczki do samochodu na tę okoliczność. Bo w Renault jakimśtam i nie jest to małe Clio nie ma miejsca na Teściuniuniunię, Teścia, Traktora i Wnuczkę.
Dla ułatwienia dodam, że widziały się ostatnio 2 miesiące temu.

Z całego kamienia sercowego życzę suce, żeby jej ten pies zdechł. Albo jeszcze lepiej niech jej jutro weterynarz powie, że trzeba go uśpić i niech tam siedzi i czeka, aż mu serce przestanie bić.
Tak właśnie.

niedziela, 15 czerwca 2014

Bardzo, bardzo, doprawdy...

...bardzo podoba mi się odpowiedź jednego pana, z jednej książki, którą dostałam w prezencie od jednej z moich Wiedźm. Mianowicie pan, na zadane pytanie dlaczego robisz to czy tamto odpowiada niezmiennie

"Because I can"


O tak! Takie motto życiowe nr 2 przyjmuję niniejszym.

poniedziałek, 12 maja 2014

Po prawie siedmiu...

...latach zwalczania chamstwa i prostactwa klaso i kulturo osobisto - zwycięstwo!
Teściuniuniunia spotkana na ulicy odpowiedziała mi łaskawie  na powitanie. Półgębkiem, niechętnie, na odpierdol ale jednak.
Smak chwały i zwycięstwa- bezcenny.