licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

piątek, 9 stycznia 2015

Kuńplement...

...na Nowy rok

Wychodzę z budynku, otwieram drzwi i wiatr mi je wyrywa.
Cleos: Ja pierdykam ale wieje!
Bucek: Nie martw się, ciebie nawet jakby porwało tornado, to by cię z przerażenia wypluło od razu.

środa, 17 grudnia 2014

Popełniłam...

...stroik. W sensie świecznik. Konkretnie pierdolnik na stół wigilijny. W tegorocznych kolorach świątecznych wybranych przez Diaboła. Zieleń i pomarańczowy. Świątecznie w pizdu. Zmęczona jestem, jakbym robiła miliard  tych stroików/świeczników/pierdolników na sprzedaż hurtową. Serio. Święta są męczące...

piątek, 12 grudnia 2014

Od dwóch...

...tygodni stan permanentnej głupawki. Niby nic nowego, a jednak naród patrzy i przeciera oczy ze zdumienia. Boją się chyba, kiedy weźmie i piergolnie jakimś gromem...

Wenę mam i wysyłam wyznania w ilościach takich, że święty straciłby cierpliwość, a tymczasem niekoniecznie. To jest chociaż uczucie odwzajemnione - mam nadzieję. I szczere, bo tak jakby bezinteresowne. Nikt nikogo nie chce przelecieć, nikt nikomu potem dupy nie obrobi. Jakież to nieczęste.

Zrobiłam jedno podliczenie. Kwota, która mi wyszła spowodowała lekki wytrzeszcz oczu. A jeszcze nie skończyłam... Z drugiej strony również lekki banan, bo w końcu mogę różne rzeczy i różnie w ogóle.

Postanowiłam w ramach ewentualnych postanowień świąteczno-noworocznych nie robić żadnych podsumowań. Za dobry mam humor, żeby się zdołować. Dobry humor paradoksalnie wynika z chujowiny koszmarnej. Co prawda Azi ciągle wmawia mi, że jestem nieszczęśliwa, ale chyba dojrzałam do myśli takiej, że prawdziwe szczęście nie polega na cieszeniu się z tego co przychodzi o tak łatwo, tylko  na znalezieniu drogi na bycie szczęśliwym z tym co się ma, albo bez tego czego się nie ma. Nawet jeśli braki są kolosalne i gigantyczne. Trudne to, ale da się. Uczę się, może dorastam, dojrzewam... sama nie wiem. Niby PESEL wskazuje na wiek powiedziałabym połowy życia, a z drugiej strony odkrywam co chwila nowe możliwości ukryte w Cleosi. Możliwości bycia ze sobą. Bycia dla siebie. Bycia tak, taką, jak mi to robi dobrze. Trudne to, ale da się.

Wypomniano mi kiedyś ciągłe doskonalenie, upór w dążeniu do celu, konsekwencję, samozaparcie, takie zesram się a nie dam się osiągnę co postanowiłam, albo jeszcze gorzej przeskoczę poprzeczkę powieszoną pod nieboskłonem niemal. Wypomniano z nutką zazdrości w tle. Bo ja potrafię. MJ mówi, że nie zna drugiej tak radykalnej w działaniach osoby. Może. Z jednej strony dotarło do mnie, że dzięki temu mi prościej, z drugiej o niebo trudniej niż takim, co to odpuszczają. Z trzeciej, bo jest i trzecia strona, dojrzałam do odpuszczenia po to, żeby zyskać to dojrzałe szczęście, które mi majaczy gdzieś tam. Nie przepadam za uczuciem niepewności, wolałabym WIEDZIEĆ. Ale dałam się też przecoachingować na różne strony, przeryczałam swoje, przewałkowałam takie meandry siebie, o których nawet nie wiedziałam, że istnieją -  teraz mi prościej nawet jeśli NIE WIEM, chociaż to trudne.

Czy to ma jakiś sens w ogóle?

W sensie wypowiedź, bo to co postanowiłam sobie ma. Głębszy, bardziej ukryty niż się niejednemu wydaje.

wtorek, 4 listopada 2014

Jest w moim życiu...

...trzech samców, których darzę szczerym uczuciem. Dwaj mają cudowną umiejętność wyprowadzenia mnie z równowagi jednym słowem, Trzeci jakoś się nie naraził JESZCZE.

Dialog z Trzecim:
Cleos: Co Ty byś zrobił beze mnie?
Trzeci: Ochujałbym
Cleos: Amen

wtorek, 21 października 2014

Jeśli Who...

...łagodnieje, a równowaga w przyrodzie jak wiemy być musi, to ktoś musi suczeć. Wiem kto nawet. I powiem Wam, że mi z tym do twarzy, jak tak słucham komentarzy.

I rym się znalazł i nawet uroczy.

A dziś mi ktoś oznajmił, że mu się przyśniłam. Mam nadzieję, że nie na szubienicy, ale może w lekkim gothic style. Jakie to urocze.

Biorąc po uwagę moje zryte sny o jeździe na łyżwach po zamrożonym pasażu w centrum handlowym z Panem, o którym nawet nie myślę za często, to ja nie wiem co się w atmosferze wyrabia... Serio serio. tym bardziej, że Pan na łyżwach ni chu chu, a co mnie widzi, to się czuje zobowiązany szusować po powierzchni, którą właśnie przemierza. Chesusie!

1 kg do szczęścia, 5 kg do doskonałości. Dobry plan to mieć plan. trzymajta kciuki.

środa, 15 października 2014

Nieogar...

...moi Drodzy, ale ogólnie pozytywnie.

Takie tam zdechłe słońce jesienne - równie dobrze, może lać jeśli o mnie chodzi. Ponieważ:

MJ sprezentowała mi bajeczny płaszcz, o którego cenę wolę nie pytać, wyglądam w nim jak Pani Ksiądz (by Koledzy z Najnowszej) ale szykownie (również by Oni).

Zamówiłam sobie futro - srebrny lis. Prosz się nie burzyć, nie fukać - sztuczne. Ale przebieram nóżkami.

Mam wystruganą przeszkodę treningową dla Białego Smroda i wreszcie mogę tego debila zmusić do aportowania w skoku.

Mam klatkę dla tegoż Smroda, i jak tylko obczaję jak go nauczyć z niej korzystać będę szczęśliwym czlowiekiem.

Schudłam 4,5 kg. jeszcze 1,5 do szczęścia i 5,5 do doskonałości - a wtedy drżyjcie narody i smętne paruflaki!

Komu chcę okazuję serce, albo chociaż cień jego i obserwuję ten szał szczęścia. Nie rozumiem ludzi - naprawdę - i nieustająco z fascynacją zapuszczam emocjonalnego żurawia w czeluści nieogarniętych uczuć i powikłanego chujwiczego.

Wracam do formy - w zasadzie nie wiem dlaczego. Filozofia życiowa mi się sprawdza, modyfikacje wprowadzam na bieżąco, dzięki czemu mniej się wkurwiam, a więcej rechoczę nieopanowanie nad głupotą, pustką, próżnią i innymi zjawiskami przyrody. A tego ci dookoła urodzaj. Głupota ludzka nie przestaje mnie zadziwiać, ale wraz z nowym umysłowym feng shui postanowiłam ją obśmiewać, miast analizować na wszystkie sposoby i szukać logicznego wytłumaczenia, tam gdzie nie znajduję nawet zrozumienia dla słowa "logika".

Alutka przybrawszy przydomek Rozwielitki doczekała się jego rozwinięcia w Samowitą. I to z wiciem nie ma nic wspólnego. Za to dużo z pisaniem "nie samowite uczucie" w tenże piękny dla oka sposób. Skoro udowodniła światu publicznie zresztą bardzo, że coś może być nie samowite, to jednocześnie samowite też być może. I jest - ona cała - Rozwielitka Samowita. Czyż to nie brzmi dumnie?

Żyję w paradoksie. Jestem zmęczona i ludzie mnie wkurwiają z zasady, bo oddychają tym samym co Mój Majestat powietrzem. A jednocześnie uwielbiam ludzi, bo gdzie nie spojrzę, tam mam fun - tylko powody do niego są różne.

I co? Słonecznie?:)