licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

czwartek, 29 listopada 2007

Więcej szczęścia niż rozumu, Part 1

Kasa na kobrę z dodatkiem spadła z nieba…

…i czas na zrobienie się na (u)bóstwo się znalazł nie wiadomo skąd…

…i obwąchałam książki, co nadeszły wczoraj. Dwie pachniały drukarnią, jedna starością i przeczytaniem…

…i wyjątkowo tym razem Ten Pan we mnie nie wjechał centralnie, chociaż mógł i nawet powinien przy tej prędkości…

…i miejsce parkingowe pod domem znalazłam wyjątkowo nie w kałuży…

…i robot dla Smoka się znalazł, co prawda zupełnie nie tam gdzie byłam i telefonicznie, ale jutro pędem nabędę…

…i w ogóle.

No:)))

środa, 28 listopada 2007

Czasem wystarczy...

…jedno spojrzenie… Nie słowo, nie gest… jedno spojrzenie, żeby to co boli przestało istnieć… spojrzenie prawdziwe i mówiące prawdę. Może jestem naiwna, może głupia, jednak wierzę… To wrażenie igły w sercu zostanie, tego się nie zapomina, ale można nie myśleć… Można mieć przed oczami tylko to jedno spojrzenie i oślepnąć i ogłuchnąć na resztę świata. Można wrócić do własnej postaci pierwszy raz od wczoraj… na chwilę… Można tę igłę oswoić, wytresować jak psa, żeby warowała cicho i nie dawała o sobie znać. Można. Mogę. I potrafię. Na pewno. Tylko jeszcze nie dziś…

poniedziałek, 26 listopada 2007

Położyłam się na...

…kanapie i ktoś mi wyjął baterie. PSTRYK i Cleosia wyłączona na dwie godziny. Smok zajął się sobą, Grzech zajął się wybieraniem paneli i armatury i wanny i innych bzdetów.

Obudziłam się… 5 minut minęło… awantura. O Wigilię dla odmiany. Bo ja do Teściuniuniuniów na Wigilię nie pójdę. Za zeszłoroczne kłamstwo i za numer sprzed dwóch lat. Kto czytał ten wie. I tak, wiem… przebaczanie bla bla bla, ale kurna nie umiem, nie chcę i nie mam ochoty. Zapowiedziałam, że jak Grzech chce mieć rodzinną Wigilię to u nas.
Grzech: Musisz robić problemy?
Cleos: Nawet nas nie przeprosili. Ani moich Rodziców.
G: Czy ty zawsze musisz robić problemy?
C: Ja się z tobą nie chcę kłócić. Ja cię po prostu informuję, że to się może skończyć tak, że zabiorę Smoka i pojedziemy sobie w Wigilię do kina na przykład.
(nawet nie wiem czy kino w Wigilię działa po ludzku)

I co? I oczywiście koniec tematu. Bo przecież dyskusje ze mną są bezproduktywne i najlepiej udawać, że problemu nie ma.
Więc muszę sobie wymyśleć, cóż takiego będę robiła w Wigilię, jeśli sprawdzi się mój scenariusz. A że się sprawdzi, jestem pewna na 90%. I blog mi świadkiem, że nie odpuszczę…

sobota, 24 listopada 2007

Prośbę mam straszliwą...

…do osobnika tudzież osobników, którzy z pięknych Deutschladów mię czytają. Bo umrę z ciekawości. Wchodziliście tu też jak było hasło, chociaż nie podawałam, więc jakby czuję się zaszczycona odwiedzinami mimo utrudnień. Ujawnijta się, bom ciekawa kto zacz. Albo w komentach, a jeśli to taka straszna tajemnica to na

cleosanthia@wp.pl

Tank U.

I jeszcze za wytrwałość w niespaniu macham łapką do Siostry Aphazela, która odwiedza mła o najdzikszych porach typu 03:35 czasu naszego czyli jakoś tak mi wychodzi 02:35 czasu dublińskiego (czy coś koło tego). Masz zdrowie kobieto:)))

APDEJT:
Całe przedpołudnie i chwilę popołudnia odpoczywałam. Patrzyłam. Słuchałam. Zostałam czarownicą i księżniczką. Uśmiałam się jak już dawno nie, odetchnęłam chwilę od ciągłego „mamo to, mamo tamto”.
Dziękuję…

piątek, 23 listopada 2007

No to...

…tak…

1. Jestem nienormalna to już ustaliliśmy dawno ponad wszelką wątpliwość, ale oprócz tego raz na jakiś czas dopada mnie głód smaków i wtedy, to ja mogę nawet rolmopsy z bitą śmietaną.

2. Byłam megawszystko i bliska popełnienia i nie zrobiłam tego tylko dlatego, że obiektu mordu nie było w domu.

3. Nie skakałam, bo mi się przy skakaniu biust za bardzo szelącze. Wlazłam na te cholerne półki i upolowałam To&Owo.

No to wygraliście ten toster zbiorowo, bo każdy w coś tam trafił, najczęściej kulą w płot, ale co tam. Możecie się sprzętem AGD podzielić.

Tymczasem dzisiaj pełnia. Spanie przechlapane, noc będzie się ciągnąć w nieskończoność. Na szafce przy łóżku Chmielewska, w lodówce Metaxa, w perspektywie kąpiel w arbuzowej pianie, albo liliowej, albo jeżynowej, albo mandarynkowej, albo eukaliptusowej, albo ananasowej. No dobra, mam lekki odchył na punkcie zapachów kąpielowych i co ja na to poradzę?
Do tego heksa mi wlazła w za przeproszeniem lewą część zadka. Może mi mąż nakopał na śpioku i nic o tym nie wiem? Boli jak szlag i nie pozwala wygodnie siedzieć. Biedna Cleosia, biedna (głask głask)

czwartek, 22 listopada 2007

Czy jeśli pochłonęłam...

…batona 3Bit przegryzając go kiełbasą leśną, a w lodówce czekają śledzie w oleju, to:

a) jestem w ciąży,
b) jestem nienormalna,
c) jestem spragniona smaków wszelakich?

oraz

Czy jeśli całe popołudnie spędziłam jeżdżąc za fakturami, robiąc zakupy i targając je do domu, a na koniec usłyszałam, że „odbierz Smoka, bo ja nie odbiorę bo nie”, to

a) jestem megawkurzona,
b) jestem megazmęczona,
c) jestem bliska popełnienia mężobójstwa?

a także

Co robi Cleos jeśli Czerwonym Sklepie, w dziale „Prasa”, program telewizyjny, który zazwyczaj kupuje, jakiś debil wsadził na najwyższą półkę, która jest poza zasięgiem cleosiowych łapek:

a) podskakuje jak piłeczka na szpileczkach, żeby za pierdylion pierwszym razem wyjąć program,
b) niczem Jane z jungli wspina się po półeczkach, żeby jw.,
c) robi kosmiczną awanturę panu z obsługi Czerwonego Sklepu.

Dziś do wygrania w Cleośtele, że pozwolę sobie zacytować: toster z widokiem na morze.

środa, 21 listopada 2007

Są takie uczucia...

…których nie da się opisać słowami… Jakby w jednej chwili zamykał się cały kosmos… Jakby ktoś podarował gwiazdkę z nieba… gwiazdozbiór cały – może być Oriona… Chwila… moment… i pozostaje tylko mruczeć…