licznik bloga

Obsługiwane przez usługę Blogger.

piątek, 31 grudnia 2010

czwartek, 30 grudnia 2010

Mogłabym...

…napisać super wypasioną notkę o tym, jak jestem nieludzko wkurzona. Wywnętrzyć się jak mnie krew zalała dziewicza, wyżyłować w temacie wścieklicy. Mogłabym być może skomentować czyjeś kompetencje tak, że wszystkim opętanym i schizofrenikom poszłoby w pięty. Mogłabym się produkować parę akapitów na temat braku rozumu i nadmiernych szumów pod kopułką, na temat niezaradności, aspołeczności, nawiedzenia, opieszałości, olewactwa, wdupiemania, mantrowania na problemy, śpiewów wielorybich na uspokojenie, cuchnięcia czosnkiem i olejkami eterycznymi, spychologii, wyręczania się, ciemniactwa i blog wie czego jeszcze. Mogłabym, ale mi się nie chce bo zjadłam chipsy ziemniaczane solone i mi trochę przeszło.

Podsumuję to słowami samego zainteresowanego:
„Co zatem robić? Zarabiając obecnie (w stosunku rocznym) mniej niż w
szkole (aczkolwiek praca mniej nerwowa, nikt nie proponuje zrobienia
loda za podwyższenie oceny etc. …a teraz to nawet bezpośredni
przełożony czyni ze mnie cyt. „mistrza świata w czekaniu” na decyzje
władnego je podjąć) niestety nie stać mnie na terapie, które podobno sprawiają cuda i po
których człowiek czuje się i 15 lat młodziej (bez tej chmury pewnie znów
bym miał 18 lat i pryszcze). Jest natomiast możliwość zmiany diety
zasobnej w energię rozgrzewającą „yang”. Może i potrwa ona z parę lat,
ale pierwsze próby wydają się obiecujące.”

Obawiam się, że nie ma szansy by przy okazji zmiany diety zmienił również pracę.

APDEJT:
Seans wieczorny:
Łzy słońca

środa, 29 grudnia 2010

W zeszłym...

…tygodniu przewalałam się z paczkami paneli z jadalni do salonu. W poniedziałek z salonu do przedpokoju. Dziś z przedpokoju do salonu. 34 paczki. Przyjdzie mi jeszcze targać je do przedpokoju w celu ułożenia oraz gdzieś, jeszcze nie wiem gdzie, w celu wyrównania podłogi w salonie i jadalni, oraz potem nazad do salonu i jadalni w celu położenia.
APEL:
Stanowczo domagam się od Diaboła, żeby przy kolejnych spotkaniach w Gronie opowiadał, jak to Cleosia nosi panele, płyty OSB, płyty kartonowo-gipsowe. Bo póki co zachwyca się ciągle tym, jak sąsiad nieproszony wniósł nam paczkę kafelek, oraz jak nosił kafelki z kolegą. A ja? A moja macica opadnięta na kolana? A wysiłki moje? Czuję się niniejszym niedoceniona. A buuuuu:(

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Kot...

…mię się elektryzezuje:)

APDEJT:
Diaboł powiedział, że do 5go, kiedy to przyjeżdża podłoga szafniemy ściany w salonie wraz z szynami, malowaniem, wykończeniem wnęk.
CHCĘ to zobaczyć:)

niedziela, 26 grudnia 2010

Pod znakiem...

…filmoteki upływa czas… powiedzmy, że leniwie. Coś tam w międzyczasie robię niby gospodarczo-domowego, ale ogólnie mam w nosie. Najpierw więc odmóżdżyliśmy się z Diabołem przy
Noc w Muzeum

potem jeszcze bardziej przy
Out Cold

a na koniec
Insanitarium

Za to dziś zaczęłyśmy dzień ze Smokiem od
Bambi II

Fajnie jest:)

sobota, 25 grudnia 2010

Mogłabym...

…w sumie podpisać się pod stwierdzeniem Skaf, że śpię i jem. Wyprawiwszy bowiem Smoka i chorej godzinie 10.30 do Drożdża, zapadłam w sen powtórny, który trwał do 15.30. Biorąc pod uwagę 17 osób na Wigilii oraz Pasterkę ze Smokiem śpiącym mi na ramieniu uważam, że w pełni sobie zasłużyłam na ten sen.

Z niejakim poślizgiem składam Wam również życzenia, które w tym roku zdominowały WSZYSTKIE życzenia spkładane przeze mnie, bo wyjątkowo do WIĘKSZOŚCI osobników pasowały.

Niech Wam się dzieje tak, żebyście zawsze mogli powiedzieć, że jesteście miejscu, w którym chcecie być i robicie to, co właśnie chcecie robić. Myślę sobie, że niezależnie od sfery życia o jakiej w tym momencie pomyślicie, taka zgodność miejsca-robienia-chcenia sprawi, że będziecie szczęśliwi. A przecież o to w życiu chodzi:)

czwartek, 23 grudnia 2010

Czarna dupa...

…się nieco rozjaśniła. Makówki – check. Ciasto – check. Wywalenie na śmieci śmieci – check. Pomalowanie wnęki – check. Motyl na czubie – check. Tragedii nie ma, najwyżej wstanę jutro o 5 rano, jak do pracy i zabiorę się za orkę.

A propos pracy. Do Szefa S. przyjechał gość. Szef S. wchodząc do konferencyjnego zapalił światło.
Szef S: O dziwo działa.
Cleos: Nie o dziwo, tylko Pani Cleosiu.
SzS: :) Takie przejęzyczenie.

Po czym wprowadzając gościa lekko kuśtykającego do tegoś pomieszczenia:

SzS: A kule mosz? Ja jedno kula mo.
C: (pod nosem) Z tego co wiem stuprocentowy facet powinien mieć dwie kule, ale może się nie znam.

Nie wiem czy słyszeli, ale chyba nie, bo jeszcze tam pracuję:)

Oraz na wyjście życzymy sobie w duchu świątecznym:

C: I żeby Pan do nas ludzkim głosem przemawiał…
SzS: I żeby Pani przy kolacji wigilijnej pomyślała o pracy…

Na jedno i drugi komentarz jest oczywisty: TIAAAAAA…:)