poniedziałek, 16 stycznia 2012
Myślałam sobie...
niedziela, 15 stycznia 2012
Plan rowerowy...
…wdrożony. Obaczym co z tego wyniknie. Codziennie po kawałeczku. Odrobinkę. I nie przyjmuję do wiadomości, że mi się nie uda.
Tymczasem filmowo
Mniam doprawdy. Mocny film o mocnych uczuciach, mocnych wrażeniach. Niby taka ot sobie prosta historia, przewidywalna nawet. Ale jak się człowiek zastanowi nad WYBORAMI, to się włoski na całym ciele jeżą.
piątek, 13 stycznia 2012
O 13:09...
Dojechałam do meine city, zaparkowałam pod urzędem zwanym niby to miejskim. Parkomat nieczynny. Drugi na drugim końcu parkingu. Gówno z nieba wali. Poszłam odebrać dowód Smerfiny z duszą na ramieniu, co zastanę, kiedy wrócę i spotkam PanaCoNieZnalałŚwistkaZaSzybą. Nie spotkałam na szczęście, ale…
Pojechałam Smerfinę ubezpieczyć. Zaparkowałam cudnie, ubezpieczyłam, po czym przemiła pani Ubezpieczycielka mówi „Pani Cleosiu ale pani wjechała pod prąd!” Jaki grzyb pod prąd, od kiedy tu jest jeden kierunek? No prosz pani odkąd postawili Centrum Handlowe. Wyglądam na ulicę, a tam auta poustawiane w obie strony i w obie strony jadą. ??????? „Jak dzielnicowy chce sobie nałapać mandatów, to właśnie tu przychodzi, może niech pani lepiej jedzie już.” Pojechałam, bez mandatu, ale…
Prowadząc zajęcia z Misiami Moimi usłyszałam znajome „CHRUP”. Jakież to piękne uczucie, kiedy kolano wygina się w drugą stronę, a potem niejako staje obok. I tak oto kubański taniec miłości, erotyczne wyznanie na parkiecie, seksowna ekspresja dopełniła jakże cudownego dnia powolnym ruchem przestawiając mi coś tam w kolanie – nawet nie chcę wiedzieć co. Że skręcone jest sama wiem. Blogu dzięki, że mieli w apteczce bandaż elastyczny bo bym chyba zdechła z bólu. I tera jaki wniosek?
Pierwszy jest taki, że jak tańczę to mnie nie boli. Jak chodzę to utykam i szczękościsku z bólu dostaję. Pytanie pomocnicze brzmi, co powiedzą w poniedziałek w Najnowszej, jak mnie zobaczą pomykającą niczym Zosieńka tańcząca pośród łopianów czy innych wurwa malw.
Drugi jest taki, że ja nie jestem przesądna, ale niech ten dzień się już skończy!
czwartek, 12 stycznia 2012
Mała...
Oraz zasnęłam wczoraj o 21.15. Bez problemu, bez przewracania się z boku na bok. Ot, tak. Pstryk. I jak tu czytać w łóżku?
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Klnę na czym...
…świat stoi, gadam do siebie, wciskam „exit” po to, żeby za godzinę wcisnąć „load” i znowu rzucam mięsem, że marines by się nie powstydzili.
Tak oto Cleosia wsysła się w Tomb Raidera.
Zakładam, że nie na długo, ale jednak książka leży odłogiem.
A przecież (za Who) zakończyłam rok 2011 bilansem 45 książek i 415 filmów. (No dobra, było w tym dziesięć sezonów Friendsów, ale jednak). I miałam czytać i czytać, tym bardziej, że prezenty choinkowe składają się głównie z papieru, składającego się na 44 książki. I co?
I dupa prosz Państwa.
Nawiasem mówiąc boli mnie już od siedzenia na krześle. Inwestycja kanapowa byłaby wskazana w tym roku.
Zatem obmyję boskie me ciało i pójdę zalec w marokańskim buduarze wraz z historią o wampirach:)
Na papierze spisaną.
niedziela, 8 stycznia 2012
Maluję...
…
Do not disturb!
APDEJT:
Diaboł: Zajedwabiście wyszła ci ta kora Cleoś.
Cleos: No skoro tak mówisz.
Diaboł: Serio, przez to, że nigdzie nie ma czarnego, a na niej jest wygląda jak 3D.
Cleos: Muszę ci wierzyć na słowo, bo nie widzę.
Diaboł: ???
Cleos: No okularów nie mam, tak? Jak patrzę z tej odległości to nie widzę, co namalowałam.
Chwilę później Diaboł wychodzi do sklepu, ale wraca się do jadalni.
Diaboł: Miałem wołać, żebyś mi powiedziała ile jest stopni na dworze, ale skoro drzewka nie widzisz, to termomentru też nie, sam sobie zobaczę.
No co racja, to racja.
APDEJT II:
Tomb Raider Legend. Obawiam się, że nasze życie rodzinne/związkowe/towarzyskie/erotyczne umrze śmiercią nienaturalną.
Zaraz po tym, jak wrócimy z turnieju tańca.
sobota, 7 stycznia 2012
Diaboł: Skąd się wziął...
…ten rosół?
Cleos: Nie chciałabym umniejszać twojej inteligencji kochanie, ale z garnka.
Bo miałam nie gotować i przeżyć jeden dzień na napitkach wyłącznie. Ale potem sobie przypomniałam, że mam kurę i że Diaboł nie roślinka żryć musi, napoje Mu nie wystarczą. Ozłocę się normalnie.
A na wieczór wczorajszy

Pierwszy powodujący wytrzeszcz z zadziwienia, dreszcz z przerażenia, niekomfortowy, niełatwy, niejasny, niepoukładany, chory, trudny i refleksyjny.
Drugi, choć nie przepadam za komediami, to doprawdy ubawiłam się. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że Dziobak dostała go w prezencie urodzinowym od swoich pracownic, nie jestem pewna czy nie powinnam Jej wynająć stałej ochrony.
APDEJT z pytaniem:
Prosz, bo Diaboł mnie załamał.
Pytanie brzmi: Na jaki kolor Cleosia najczęściej maluje oczy?
Nagrodą jest uznanie:) na które Diaboł się już nie załapie:)

