...nie odpocznę, to blog mi świadkiem, że się potknę o powietrze i przewrócę na prostej drodze, ryjąc gębą asfalt czy inne podłoże.
Nie mam bladego pojęcia z czego to zmęczenie wynika. Starość? Niedospanie? Spadek formy?
Ale jak tu spać, formować cokolwiek, skoro tyle książek do przeczytania, tyle filmów do obejrzenia, tyle i w ogóle.
Ni mom nerw moi Państwo. Zwyczajnie ni mom nerw i potrzeba mi sanatorium.
czwartek, 27 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Waham się...
...czy następnym psem będzie jednak wymarzony dog niemiecki, czy odkryty właśnie kangal turecki?
poniedziałek, 17 lutego 2014
Wyrzucę...
...telewizor przez okno...
Sąsiadka moich Rodziców poderżnęła sobie w piątek gardło.
Jej ponad 90-letnia matka na widok karetki, policji i bóg wie kogo we własnym domu, była uprzejma zejść natychmiast tego samego dnia.
Poderżniętą odratowali i wylądowała w wariatkowie.
...Doprawdy niepotrzebna mi ani "Ukryta prawda", ani "Dlaczego ja?", ani nawet "Rozmowy w toku".
A byłą z Niej naprawdę piękna i mądra kobieta...
Sąsiadka moich Rodziców poderżnęła sobie w piątek gardło.
Jej ponad 90-letnia matka na widok karetki, policji i bóg wie kogo we własnym domu, była uprzejma zejść natychmiast tego samego dnia.
Poderżniętą odratowali i wylądowała w wariatkowie.
...Doprawdy niepotrzebna mi ani "Ukryta prawda", ani "Dlaczego ja?", ani nawet "Rozmowy w toku".
A byłą z Niej naprawdę piękna i mądra kobieta...
środa, 12 lutego 2014
Gdyby mi ktoś...
...pragnął podarować szeflerę, to prosz się nie krępować. Pies zeżarł jedyną, jaką miałam. Został korzeń - poszarpany - nieżyjący.
sobota, 1 lutego 2014
Jakoś tak...
...mie oklapł był ten blog. Z nie-chce-mi-się, przez w-dupie-mam, po chuj-to-kogo-obchodzi.
A się dzieje. I to dobrze. Rozmowy umoralniające wsparte zdiagnozowaną astmą, rozmowy w ogóle, nowe spojrzenia na stare sprawy, nowe meble w starej kamienicy, nowe plany na stare życie. Się kula. Rozmowy prowadzę na żywo, grono słuchaczy/wspieraczy/w ramię płakaczy stałe, niezmienne, niezawodne. Nie mam czasu ani chęci na zabieganie o to, żeby ktoś mnie chciał w swoim życiu. Jestem/jesteś - ok, a nie? Anie są dwie, jedna daje, druga nie jak mawiał poeta wiejski, ale jak mnie nie ma/ciebie nie ma - znaczy taka kolej rzeczy. Rozpaczy nie będzie raczej. Nie inaczej. Doprawdy mam ciekawsze rzeczy do robienia, niż pogrążanie się w żalu po stracie. Wał. Na schwał. Czytelnictwo mi wzrasta - 7 książek w styczniu, to żaden wynik w porównaniu z whoeverzym wuj wie ile, czy kejcinym w wuj, ale i tak poprawiam wynik. Oglądam filmy, na które do tej pory nie miałam czasu. Spędzam kreatywnie czas ze Smoczycą, która poza tym, że nieustannie mnie wkurwia, to również nieustająco zachwyca. Diabolę się, zgodnie z potrzebą moją i/lub Jego. Planuję, kombinuję - no jak to ja. Nie darmo dostałam od koleżanek na urodziny podkładkę pod kubek z wdzięcznym hasłem "Wciąż coś naprawiam, poprawia, ulepsza? to musi być Cleosia." Well...
Postanowiłam sobie, że w ramach postanowień będę się trzymała kurczowo wyniku mojego testu na wartości. Serio. Ręcami i nogami. Do ostatniej kropli krwi dziewiczej i tchu ostatniego. I niech mi tylko ktoś do wuja wafla stanie na drodze - jakkolwiek, gdziekolwiek, ktokolwiek. Wdepczę w linoleum i przygniotę obcasikiem. A obcasy mam jak zawsze, niezmiennie - wysokie.
A się dzieje. I to dobrze. Rozmowy umoralniające wsparte zdiagnozowaną astmą, rozmowy w ogóle, nowe spojrzenia na stare sprawy, nowe meble w starej kamienicy, nowe plany na stare życie. Się kula. Rozmowy prowadzę na żywo, grono słuchaczy/wspieraczy/w ramię płakaczy stałe, niezmienne, niezawodne. Nie mam czasu ani chęci na zabieganie o to, żeby ktoś mnie chciał w swoim życiu. Jestem/jesteś - ok, a nie? Anie są dwie, jedna daje, druga nie jak mawiał poeta wiejski, ale jak mnie nie ma/ciebie nie ma - znaczy taka kolej rzeczy. Rozpaczy nie będzie raczej. Nie inaczej. Doprawdy mam ciekawsze rzeczy do robienia, niż pogrążanie się w żalu po stracie. Wał. Na schwał. Czytelnictwo mi wzrasta - 7 książek w styczniu, to żaden wynik w porównaniu z whoeverzym wuj wie ile, czy kejcinym w wuj, ale i tak poprawiam wynik. Oglądam filmy, na które do tej pory nie miałam czasu. Spędzam kreatywnie czas ze Smoczycą, która poza tym, że nieustannie mnie wkurwia, to również nieustająco zachwyca. Diabolę się, zgodnie z potrzebą moją i/lub Jego. Planuję, kombinuję - no jak to ja. Nie darmo dostałam od koleżanek na urodziny podkładkę pod kubek z wdzięcznym hasłem "Wciąż coś naprawiam, poprawia, ulepsza? to musi być Cleosia." Well...
Postanowiłam sobie, że w ramach postanowień będę się trzymała kurczowo wyniku mojego testu na wartości. Serio. Ręcami i nogami. Do ostatniej kropli krwi dziewiczej i tchu ostatniego. I niech mi tylko ktoś do wuja wafla stanie na drodze - jakkolwiek, gdziekolwiek, ktokolwiek. Wdepczę w linoleum i przygniotę obcasikiem. A obcasy mam jak zawsze, niezmiennie - wysokie.
niedziela, 26 stycznia 2014
Zasadniczo...
...jak każda baba uwielbiam mieć rację. Okazuje się jednak, że czasami nienawidzę mieć racji. King w Lśnieniu nazywał to "jasnością" czy tam "iskierką", mnie się wydaje, że to zwyczajna znajomość natury ludzkiej poparta jakąś wyjebaną w kosmos intuicją. Się nie mylę - po prostu. A przynajmniej rzadko. A już na pewno nie jeśli dotyczy to ludzi dobrze mi znanych i jakoś ze mną związanych. Nienawidzę. Serdecznie. W takim emocjonalnym młynie nie byłam już dawno. Gdzie mi się wszystko miesza, zatacza kręgi i dziwacznie zwija w spirale. I zawsze wszystko prowadzi do tych samych wniosków. Trochę będę musiała poczekać na ich urzeczywistnienie, a czekania też nienawidzę.
wtorek, 7 stycznia 2014
Piąta...
...rocznica.
Urżnę się ze szczęścia nad podjętą życiową decyzją, a potem wyślę SMS z życzeniami:)
Urżnę się ze szczęścia nad podjętą życiową decyzją, a potem wyślę SMS z życzeniami:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

