...z matematyki - komentarz Pani Magister:
"Poćwicz nad dokładnością".
Krew mnie zalała - podpisałam ocenę i dopisałam komentarz do komentarza "Poćwicz dokładność lub popracuj nad dokładnością".
Ciekawe czy babsko się wścieknie...
wtorek, 3 marca 2015
poniedziałek, 2 marca 2015
- Pracujesz tu?...
... Ty się ledwo ruszasz do niczego się już nie nadajesz, a co dopiero, żeby tu pracować...
Zagotowałam się przepuszczając Ciotkę Kapo przed sobą. Spojrzałam...
- I co się tak gapisz?
- A może by tak "Co się PANI tak gapi" jeśli już?
- Jaka pani? jaka PANI?
Zagotowałam się, gotowa dać PANU w mordę.
Takież oto kwiatki przed punktem pobrań krwi, godzina 6.58 rano.
I bądź tu człowieku miły i prezentuj klasę...
Zagotowałam się przepuszczając Ciotkę Kapo przed sobą. Spojrzałam...
- I co się tak gapisz?
- A może by tak "Co się PANI tak gapi" jeśli już?
- Jaka pani? jaka PANI?
Zagotowałam się, gotowa dać PANU w mordę.
Takież oto kwiatki przed punktem pobrań krwi, godzina 6.58 rano.
I bądź tu człowieku miły i prezentuj klasę...
wtorek, 17 lutego 2015
Jestem staromodna...
...staroświecka, z innego świata w odległej galaktyce, z innej epoki.
Najwidoczniej.
Mam wrażenie, że ogarnięcie współczesnej, młodszej o o połowę mojego życia rzeczywistości mnie przerasta.
Totalnie.
Ze swoimi średniowiecznymi upodobaniami - i nie mam tu na myśli żelaznej dziewicy, czy szafotu - żyję sobie w świecie, który totalnie mi się nie podoba.
Czasami.
Czy doprawdy oczekiwanie szacunku dla czasu drugiej osoby, dla niej samej w końcu to za dużo.
Najwyraźniej.
Jestem staroświecka, staromodna i w ogóle nie z tej ziemi.
I jest mi z tym do twarzy.
Chociaż okazuje się, że czasem i do dupy.
Najwidoczniej.
Mam wrażenie, że ogarnięcie współczesnej, młodszej o o połowę mojego życia rzeczywistości mnie przerasta.
Totalnie.
Ze swoimi średniowiecznymi upodobaniami - i nie mam tu na myśli żelaznej dziewicy, czy szafotu - żyję sobie w świecie, który totalnie mi się nie podoba.
Czasami.
Czy doprawdy oczekiwanie szacunku dla czasu drugiej osoby, dla niej samej w końcu to za dużo.
Najwyraźniej.
Jestem staroświecka, staromodna i w ogóle nie z tej ziemi.
I jest mi z tym do twarzy.
Chociaż okazuje się, że czasem i do dupy.
niedziela, 15 lutego 2015
Powinno to być...
...w jakiś sposób gwarantowane w konstytucji... naprawdę, zaoszczędziłoby mnóstwo nerwów, powietrza oraz gwarantowałoby miłą, przyjacielską atmosferę.
Wraz z orzeczeniem wyroku rozwodowego były mąż oraz była teściowa (która jak się okazuje wcale nie jest była, tylko jest nasza do końca życia) powinni schodzić z tego łez padołu. Śmiertelnie. Najpóźniej w momencie uprawomocnienia. Serio.
Słuchając opowieści Who nawet ja się zirytowałam, wyobrażam sobie zatem, co dzieje się w niewinnym, pałającym dobrocią whoeverzym serduchu.
Pomijam drobnostkę, że moja niebyła teściuniuniunia wypisuje na Fejsbuku jak to kocha zwierzęta i nieśmy im pomoc, a wnuczki swej mogła pół roku nie widzieć, bo była obrażona - teściuniunia, nie wnuczka, na nas a nie na wnuczkę.
Pomijam fakt dopierdalania się w różnych pojedynczych słówkach, wypowiadanych nie do mnie, bo blogu dzięki nie mamy ze sobą kontaktu, ale do Smoka, że to źle, tamto niedobrze.
Pomijam wypaczanie faktów i wyinaczanie rzeczywistości.
Pomijam zapominanie o swoich niedoskonałościach i wypieranie z głębi mózgu czy może muskó w jej wypadku, że mogła też coś w swoim hiperdoskonałym życiu spierdolić.
Pomijam wciskanie synusiowi, że jest objawieniem tego świata i wszyscy powinni padać mu do stóp i całować drogę, po której stąpa.
Pomijam kłamstwa, które opowiada na temat na szczęście już byłego małżeństwa synusia z tą jędzą, znaczy ze mną.
Pomijam w ogóle, niesympatyczny, a nawet antypatyczny wyraz pyska noszony wszędzie, niezależnie od okazji, jakby świat był jednym wielkim gównem, po którym ona niestety w swej łaskawości stąpa z obrzydzniem.
Pomijam wyimaginowane miejsce urodzenia i szlacheckie pochodzenie.
Pomijam w ogóle, bycie królową z audiencjami, że weź się człowieku nie ruszaj, oddychaj powoli, żeby jej nie zaburzyć atmosfery livingroomu.
Wszystko kurwa pomijam. Judzenie, zakłamanie, obgadywanie, wymyślanie, mitomanię, fałsz i hipokryzję. Bo to jest generalnie mało istotne. Istotne jest to, że powinny zdychać z urzędu, z mocy prawa, żeby normalni ludzie nie musieli miotać inwektyw pod ich superfantastycznym adresem.
Wraz z orzeczeniem wyroku rozwodowego były mąż oraz była teściowa (która jak się okazuje wcale nie jest była, tylko jest nasza do końca życia) powinni schodzić z tego łez padołu. Śmiertelnie. Najpóźniej w momencie uprawomocnienia. Serio.
Słuchając opowieści Who nawet ja się zirytowałam, wyobrażam sobie zatem, co dzieje się w niewinnym, pałającym dobrocią whoeverzym serduchu.
Pomijam drobnostkę, że moja niebyła teściuniuniunia wypisuje na Fejsbuku jak to kocha zwierzęta i nieśmy im pomoc, a wnuczki swej mogła pół roku nie widzieć, bo była obrażona - teściuniunia, nie wnuczka, na nas a nie na wnuczkę.
Pomijam fakt dopierdalania się w różnych pojedynczych słówkach, wypowiadanych nie do mnie, bo blogu dzięki nie mamy ze sobą kontaktu, ale do Smoka, że to źle, tamto niedobrze.
Pomijam wypaczanie faktów i wyinaczanie rzeczywistości.
Pomijam zapominanie o swoich niedoskonałościach i wypieranie z głębi mózgu czy może muskó w jej wypadku, że mogła też coś w swoim hiperdoskonałym życiu spierdolić.
Pomijam wciskanie synusiowi, że jest objawieniem tego świata i wszyscy powinni padać mu do stóp i całować drogę, po której stąpa.
Pomijam kłamstwa, które opowiada na temat na szczęście już byłego małżeństwa synusia z tą jędzą, znaczy ze mną.
Pomijam w ogóle, niesympatyczny, a nawet antypatyczny wyraz pyska noszony wszędzie, niezależnie od okazji, jakby świat był jednym wielkim gównem, po którym ona niestety w swej łaskawości stąpa z obrzydzniem.
Pomijam wyimaginowane miejsce urodzenia i szlacheckie pochodzenie.
Pomijam w ogóle, bycie królową z audiencjami, że weź się człowieku nie ruszaj, oddychaj powoli, żeby jej nie zaburzyć atmosfery livingroomu.
Wszystko kurwa pomijam. Judzenie, zakłamanie, obgadywanie, wymyślanie, mitomanię, fałsz i hipokryzję. Bo to jest generalnie mało istotne. Istotne jest to, że powinny zdychać z urzędu, z mocy prawa, żeby normalni ludzie nie musieli miotać inwektyw pod ich superfantastycznym adresem.
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Są ludzie...
...którzy są jak filmy klasy C, albo nawet D. Są filmy klasy D w ogóle, bo nie mam pojęcia? Fantastyczny opis, trailer trzymający w napięciu, przyprawiający o kołatanie serca i wstrzymanie oddechu, piękne zdjęcia kadrów z filmu, fascynujące opinie i recenzje niebiańskie. A potem okazuje się, że fabuła do dupy, jakaś wschodząca gwiazdka gra przez 3 minuty i ginie średnio tragicznie, humoru zero, sensacji za grosz, scenariusz do chrzanu i w ogóle szkoda czasu na oglądanie.
Serio, są tacy ludzie. Prościej by było, gdyby mieli nad głową w aurze unoszącą się informację "jestem tylko blichtrem i pozostawiam po sobie uczucie rozczarowania i niedosytu."
Serio, serio...
Serio, są tacy ludzie. Prościej by było, gdyby mieli nad głową w aurze unoszącą się informację "jestem tylko blichtrem i pozostawiam po sobie uczucie rozczarowania i niedosytu."
Serio, serio...
sobota, 17 stycznia 2015
Długiego i...
...nieszczęśliwego życia ci życzę. Żeby cię opuścili wszyscy, którzy teraz są obok, a najgorsze koszmary stały się prawdą. Życia w kłamstwie, samotności, niespełnieniu i wiecznym strachu. Z całego serca...
piątek, 9 stycznia 2015
Kuńplement...
...na Nowy rok
Wychodzę z budynku, otwieram drzwi i wiatr mi je wyrywa.
Cleos: Ja pierdykam ale wieje!
Bucek: Nie martw się, ciebie nawet jakby porwało tornado, to by cię z przerażenia wypluło od razu.
Wychodzę z budynku, otwieram drzwi i wiatr mi je wyrywa.
Cleos: Ja pierdykam ale wieje!
Bucek: Nie martw się, ciebie nawet jakby porwało tornado, to by cię z przerażenia wypluło od razu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

