…przeprowadziłam dziś, wielce podnoszący na duchu.
Cleos: No dalej Misiu Puchaty! Przebieraj tymi nogami zdechlino! Licho Starsze: Ni mom siły już, prosto z roboty jada. C: A ja z wczasów niby? No co za towarzystwo geriatryczne, podnosić mi te kolana sierotki Marysie! Licho Młodsze: To sie ni do. C: Jak się nie da, jak się da. Kurde jestem od was kupę starsza i jakoś macham przeszczepami. Licho Starsze: Jasne kupę, pewnie… C: Ile ty masz dziecko lat? Licho Starsze: 21 C: No to jakieś 11. Licho Młodsze: Jaaaasne. Nie wierza. Jakie 11. W życiu. Kłamiesz nas. To by wychodziło 32. Licho Strasze: Ta, pewno, 58 od razu. Licho Młodsze: I 15 do grobu. Cleos: :))) Licho Młodsze: 27 to może. Cleos: :)))
Nic ode mnie nie chcieli, drę się na nich i tak i pomstuję na czym świat stoi. Uczciwi są do obrzygania, więc zakładam, że mówili co myśleli. Bliska byłam odpuszczenia im trochę, ale mi minęło w sekundzie. Muszę dbać o reputację, skoro już uchodzę za siksę:) A potem się dowiedziałam, że nawet jeśli już się koniecznie upieram przy swoim wieku to to i tak nie jest 32, tylko 18 i 14 lat doświadczenia:) Skonałam. I jak tu ich nie lubić?
…teraz siedzieć w garderobie i zestawiać ze sobą odpowiednie kreacje. Dwie megasłużbowe, jedną powalająco-porażającą i strój kąpielowy. Nie chce mi się ruszyć. Powinnam zrobić obiad, ale jest taka godzina, że byłby już kolacją, a na kolację to prościej tosty z serem niż wieprzowinę w pomidorach. Powinnam prasować, żeby wyglądać profesjonalnie i bosko. Powinnam pewnie cośtam jeszcze, ale mi się nie chce. Wszystko przez Hobbita, który nie znał umiaru oraz przez to, że w okolicy pierwszej w nocy zapadła decyzja, że jednak nocujemy. Imprezę zakończyliśmy o uroczej godzinie 4.45. Pamiętam wszystko, poza momentem przebierania się w piżamę. No nie wiem jak to zrobiłam, ale zakładam, że energicznie, gdyż jedna z antygwałtek porwana była w strzępy.
Aktualnie w Helplandzie jedynie koty są w formie. Ja mam kaca giganta, Diaboł ma kaca zmulonego, Smok ma obrażenia po spotkaniu z Koksem. Żółw nie wiem jak się ma, bo jeszcze go nie widziałam, ale Smok melduje, że kółkami do góry nie leży.
Śmy się uśmialiiii. Śmy się upiliiiiii. Śmy się ubawiliiiii.
…palców, wciśnięte między linie papilarne mam pomysły. W środku nocy łapię zatem za długopis i w zeszyciku notuję. Nazwy, chwytliwe teksty, pomysły. Co tylko przyjdzie mi do głowy.
A oprócz tego cały czas smakuję w sercu wieczory, kiedy wszyscy zakopani w łóżku z ośmioma poduchami, dwoma kołdrami, przy zgaszonym świetle oglądamy „Żółwika Sammy’ego” czy inne tam „101 Dalmatyńczyków. I kiedy z Diabołem odpowiadamy na pierdylion smoczych pytań zadawanych w takim tempie, że zagłuszają lektora. I kiedy Smok da się już spacyfikować, co jest łatwe i przyjemne i bezproblemowe dzięki blogu (bo Ona zabiera po prostu swój wdzięczny tyłeczek i w podskokach udaje się do łóżka, gdzie programowo o 20.20 zalicza zgon. W przypadku bajki o 21.00 – dobranoc, pchły na noc… trzemy noski jak Eskimoski i gut najt – mam wolne), obdiabolam się i oglądamy horror. I mogę sobie zasłaniać oczy jak dziecko i zaciskać dłonie na dłoni Diaboła, aż do połamania Jego palców niemal. I tak sobie myślę, że dom jest tam, gdzie stoją mury. DOM zaś tam, gdzie tuż za progiem czuć ciepło i miłość i radość z tego, że jest KTOŚ. Niezależnie od wszelkich trudności, kłopotów, niedoskonałości, przywar, wad, upierdliwości różnych codzienności, nie zamieniłabym się na żadne pałace, hacjendy, apartamenty. Tak to.
Wartość dodana jest taka, że Smok odrywa się od „Save the Sheriff” i pyta. Smok: Mamo, kiedy będzie obiad? Cleos: Za dwie godziny, a czemy pytasz? Smok: Bo ty robisz takie pyszne serduszka kurczaczkowe, że już mi ślinka leci.
Ja, która nigdy WCZEŚNIEJ nie gotowałam. I bynajmniej nie chodzi o podrobowe serduszka:)
…mierzeniu, które zaordynowała MJ w celu „zakupić biednemu dziecku bojówki”. I tak to. Mam w biuście tyle co w biodrach a w talii 20 cm mniej niż w tych poprzednich. Oraz konkluzja nienajgorsza I hope tylko 5 cm, równe 5 cm więcej wszędzie w stosunku do pomiarów maturalnych. Nie jest źle. Rzekłabym, że jest bałdzo dobrze. Tem bardziej, że w planie na za chwilkę sprzątanie, a potem projekcja bajek z Rodziną:)
…lat ostatnich, moje własne, rodzinne, przyjacielskie i znajome dowodzą, że porzucona lub zostawiająca kobieta stanie na uszach, żeby byłemu facetowi pokazać, że da sobie radę, kląć będzie w zaciszu domowym, ale nie do niego i prędzej zeżre własne kapcie niż okaże, że jest wściekła, sfrustrowana, rozżalona. Jeśli będzie knuć to do siebie i na zewnątrz nikt spoza najbliższego grona nie będzie widział, że się w niej na myśl o tym facecie gotuje. Porzucony lub zostawiający facet będzie się miotał, opowiadał o byłej kobiecie kłamstwa, każdą jej zaletę przerobi na wadę, zapomni co było dobre i straci poczucie humoru i umiejętność autoironizowania.
Nie twierdzę, że to reguła. Wiem co widzę i słyszę.
APDEJT: Dzwoni MJ MJ: Córcia, bo mam przed sobą taką fajną czapkę. Kupić ci? Cleos: Ale jaką? MJ: No taką uszatkę tylko bez uszu. Taką czarną tylko się na szaro kończy. C: Ale będę w niej wyglądała jak debil? MJ: Noooo, raczej tak. Wezmę co? Pośmiejemy się.
Wzięła. Wyglądam. Zaplułyśmy lustro ze śmiechu.
APDEJT II: Lekkie spęcie, po czym ponad dwie godziny konwersacji. Czy ktoś jeszcze tak potrafi?:) Miał być cytat, o „uchacha”, ale nalewka wiśniowa zrobiła swoje nic nie pamiętam. Droga Kate (pozostając w konwencji grzecznościowo-klasycznej) czy byłabyś tak uprzejma i przypomniała mi, a oznajmiła całej Polsce co ja takiego mądrego w zakresie „uchacha” powiedziałam?:)
…w skrajność. Czarno-biało. B&W. Wczoraj wścieklica, dziś dzika radość z wdeptania w gumolit. Cóż, najwidoczniej niektórzy będą musieli poćwiczyć cięte riposty oraz odpowiednie tempo rzucania nimi. Bo na razie są za wolni. Zdecydowanie za wolni. I mają zbyt mało polotu. Zdecydowanie zbyt mało. Ale to już nie mój problem:)
…z okazji Sabatu (każda okazja jeste dobra), wraz z majtami w rozmiarze NajwiększaDupaNaŚwiecie poradnik/odpowiednik na pytania – nie mam pojęcia jak go zwać. Od Dziobaka (niech się tłumaczy dziewczyna). O wdzięcznym tytule „Dlaczego pingwinom nie zamarzają stopy”. Podobno dlatego ten właśnie i majty, bo niby wiecznie mam katar, chodzę przeziębiona, co jest efektem noszenia nici w rzyci i braku czapki. Niniejszym oświadczam, że przy temperaturze -15 rano poddałam się i wyraziłam wspaniałomyślnie MJ zgodę na zakupienie mi czapki, a nawet dwóch.
Ale ja nie o tym.
Skąd Dziobak wytrzaskuje te książki to ja doprawdy nie wiem, ale otrzymany poradnik podzielił się ze mną cenną wiedzą w temacie m.in.: dlaczego śluz z nosa jest zielony? dlaczego nie można samemu się połaskotać? dlaczego mocz nie ma koloru napojów, które spożywamy? dlaczego ciało dziadka pochowanego na południu Włoch 30 lat temu nie uległo rozłożeniu? czy to przypadek, że ludzki palec jest idealnie dopasowany do ludzkiego nozdrza?
Doczytałam do strony 40tej. Dzieło ma stron 238. Nie mogę się doczekać:)
Na potrzeby obdarowującej jest tu też odpowiedź na pytanie, czy istnieje jakikolwiek związek między wyziębieniem a złapaniem przeziębienia. Odpowiedź brzmi „NIE”, co potwierdza Mark Feldman z Northland w Nowej Zelandii, Pedro Gonzalez-Fernandez z Londynu i Esperandi w @, który nie podał skąd pochodzi.
Pytanie do New Scientist, które rozwiewa te wszelkie ludzkie porażające wątpliwości brzmi: Droga Redakcjo, skoro nie ma związku pomiędzy wyziębieniem a przeziębieniem, to czy ja mogę tymi majtami okna myć?:) Albo przerobić je na letnią sukienkę? W kwiatki są to się nadadzą.