Obsługiwane przez usługę Blogger.

sobota, 7 września 2019

Udało się...

... Po dwóch latach mediacji, spotkań w ośrodku psychologicznym, terapii, niezliczonych rozmów z adwokatem K wygrał sprawę o ustalenie kontaktów z dziećmi. Dzisiaj pojechał po nie pierwszy raz po rozprawie i zobaczymy na ile wariatka liczy się z wymiarem sprawiedliwości... Bo może się oczywiście okazać, że również orzeczenie sądu ma w dupie i K dzieci nie dostanie.
Mogłabym oczywiście opisać w szczegółach cały proces mediowania, spotkanie w OZSS, histerie wariatki i nie wiem co tam jeszcze. Mogłabym, ale najważniejsze teraz jest to, że K nieco ochłonął, uspokoił się i odetchnął, a ja dzięki temu mogę po raz pierwszy od dawna odpuścić dupościsk i nie zastanawiać się czy się wkurzy, jak coś powiem, czy nie wróci do domu zirytowany, bo wariatka znowu coś, czy skończy się na komisariacie, a potem dołem i metrami mułu, bo nie da się przejść do porządku dziennego, nad faktem, że dzieci manipulowane przez wariatkę  mówią ci "nie chcemy cię widzieć."
Trochę ufff, a trochę ciekawe jak to będzie...Życie bez napięcia będzie dziwne...

wtorek, 20 sierpnia 2019

Smokeł odmówił...

... oględzin brata. W sumie się nie dziwię. Nie darmo od dziecka tłukę jej do głowy, że wszystko może, ale urządzać pokazów hipokryzji, to raczej niekoniecznie. Zatem z możliwych opcji wybrała nie odwiedzanie Alutki tuż po połogu i Franza Jozefa, żeby nie musieć zachwycać się noworodkiem, gratulować, życzyć wszystkiego najlepszego i nie wiem co tam jeszcze. Jak dla mnie może być - przynajmniej jest prawdziwa. Wystarczająco wiele problemów i jazdy bez trzymanki, akcji stulecia i karkołomnych przeżyć dostarczył jej Skunks ojciec roku. Teraz ona już nic nie musi i dopóki nie będzie chciała popełnić jakieś głupoty niech zarządza sobą w sposób dla siebie dogodny. Samodzielność dziecka jest fajna, ale patrzenie na to, jak radzi sobie z problemami i nie kiwnięcie palcem nie jest proste. Pokazywanie możliwości bez wyraźnego wskazywania drogi, nie jest proste. Ale wychodzi mi, że wszystkiego można się nauczyć, kiedy przez 12 lat ma się do czynienia z ojcem egoistą narcystycznym mitomanem notorycznym kłamcą zapatrzony w swój wykreowany wizerunek nikim. Jakie to smutne Whoever zapytała mnie kiedyś czy to nie daremne i nie tchnie trochę beznadzieją, że wybierałam do tej pory takich katyńskich facetów. Otóż, nie. Konkluzja jest taka, że widocznie byli mi do czegoś potrzebni. Może do tego, żeby teraz w tych trudnych dla Niej momentach potrafić Jej w jakiś sensowny sposób wytłumaczyć życie. A to nie jest proste, ale oj tam razem, obydwie damyr radę.

środa, 14 sierpnia 2019

Polskie Babcie...

...mnie urzekły, zachwyciły i generalnie szacun.

Za to Grabarka dostała życzenia urodzinowe od Bełkota "Błogosławieństwa bożego" - nawet Smokeł się oprychał ze śmiechu. Ja też, nieznacznie.

Jutro wyjeżdżamy. Może to i dobrze, bo byłabym na pasku w TVN, jeśli sąsiedzi z domku naprzeciwko nie przestaliby tankować od 18.00 i naparzać disco polo na cały regulator. Wymiękłam dzisiaj, siedząc na tarasiku zapodałam sobie salsiczkę w słuchawki, żeby nikogo nie zmasakrować czerwoną łopatką za 8 pln. Agresor mi się "włańcza" (by Alutka, o której potem).

Mam niski poziom tolerancji na wsiokowe zachowania. Starzeję się?

środa, 7 sierpnia 2019

Człowiek ma...

...urlop. Człowiek chciałby odpocząć. Pobyć w ciszy i spokoju i niekoniecznie jechać na bezludną wyspę. A kurwa trzeba było...
Bo tak, to:
- dzieci drą się na placu zabaw od świtu do zmierzchu, tymi swoimi cieniutkimi głosikami, na wysokim C, wkurwiającym do granic możliwości,
- dzieci jeżdżą na autkach jeździkach od rana do nocy, turkocząc po kostce chodnikowej i wkurwiając do granic możliwości,
- dzieci na plaży drą się i piszczą,
- dorośli słuchają głośno radia, telefonu, opowiadają dowcipy całej plaży od Ustronia do Grzybowa, bo może kurwa mać ktoś jeszcze nie słyszał,
- naród wbija parawany młotkami i tłucze tak, że o ja pierdolę,
- naród również sra na wydmach, że przejść się nie da,
- naród oznajmia światu, że idzie do morza odcedzić kartofelki, odlać makaron, wykręcić pręta i nie wiew co tam jeszcze,
- gówniarze na elektrycznych jeździkach nie patrzą, gdzie jadą i być może dlatego karetka kursuje tam i sam,
- w knajpach muzyka, w każdej inna, w co drugiej głośniejsza,
- a do tego w budach disco polo, Italo Disco, i chuj wie co jeszcze,
- a te budy pełne wianków ze sztucznych kwiatków, tęczowych fok, kolorowych delfinków, sparkling jednorożców i brokatowych torebuniek,
- i z prawa kurczak z rożna, z lewa kebap albo kebab zależnie od widzimisia, na wprost dorsz z patelni, a za tobą człowieku hurros, popcorn za 8 zeta mała paczka i chipsy za 9,30.

Jessssu.

Ale nie, no odpoczywam. Cztery książki już za mną, dzieciom, dorosłym, rowerzystom, parawaniarzom i reszcie świata życzę jak najgorzej - ale to w sumie nie nowina.
Zastanawiam się tylko, kiedy mi coś pęknie jak gumka na małym i wyrażę swoje jakże nieodosobnione zakładam zdanie na głos, a nie mruczandem pod nosem. Bo serio kurwa mać, wczorajsza opowieść ekipy z jakiegoś skandynawskiego kraju, o mrożonych reniferach, ogórkach w Australii i sikaniu do morza naraziła moją wrażliwą psychikę, na szwank - nieznacznie.

A tak poza tym jest cudnie - słońce, plaża, tylko 3,5 kilometra do względnie pustej plaży, objadanie się po kokardkę i ogólnie panie lenistwo na maksa. tylko ludzi, ludzi kurwa stąd zabierzcie...

wtorek, 23 lipca 2019

No bo...

... ja się pytam, gdzie niby mam się wywnętrzać w tematach kontrowersyjnych, używając w nadmiarze sarkazmu, jak nie tu.
Wychodzi mi na to, że tak trochę bloguś prawie zszedł śmiertelnie, a tymczasem tyle się wydarzyło, tyle się dzieje i tyle jeszczecze mam w planach nawywijać , że doprawdy szkoda by było, żeby się te wszystkie historie zmarnowały. Pomijam już fakt, że poziom frustracji oscyluje gdzieś na wierzchołku Annapurny i jeśli nie znajdzie ujścia, to zwyczajnie rozdupi mnie, jak gnój po polu.
No... niech tylko znajdę czas...

niedziela, 21 lipca 2019

Studiowałam politologię...

...i być może dlatego polityką się brzydzę. Siedzę, patrzę i niedowierzam...
A gdybyśmy tak podusili wszystkich niekatolików, zagazowali homo, powiesili antyszczepionkowców, zgilotynowali transseksualistów, zastrzelili oponentów politycznych, zadźgali tych za szczepieniami, ukamienowali heteryków i w ogóle oczyścili glob ze wszystkich innych? Jeszcze nie wiem kto miałby być wzorcem i od kogo innych, ale to by nam od razu rozwiązało problem przeludnienia na ziemi i katastrofy klimatycznej.
Ja się pytam, czy tych wszystkich występujących w obronie wiary, rodziny, honoru i ojczyzny mamunie nie nauczyły, że wszystko im  wolno poza byciem głupimi? Bo serio, to jest taki kaliber głupoty, że mi się porównania literackie skończyły. I niebezpieczne to, i zacofane straszliwie. Tym bardziej mnie mierzi, że osobiście znam jednego ekhem pożal się boże członka ONR, który ma w rodzinie transseksualistę, emigranta z Indii, dzieci ze strzykawki, a sam był swego czasu satanistą. Ja się pytam, jak on to godzi? jak się z tym godzi? jakie wytłumaczenie sobie znalazł i usprawiedliwienie?
Nie pojmuję, jak może być aż tak źle... i dlaczego nikt jeszcze nie posłał przeciwko tym nazistom i ultrakatolikom oddziału wojska z ostrą bronią. Kościół miałby kolejnych męczenników, ale za to w kraju byłoby mniej tych głupich...